Nadal mamy nadzieję. Nic nie możemy na to poradzić. Udajemy, że jesteśmy szczęśliwe, a kiedy widzimy pary całujące się na ulicy parodiujemy odruch wymiotny. Ale same pragniemy miłości. Wierzymy w nią. Nawet jeśli wiemy, że faceci to skurwiele, to i tak mamy nadzieję, że w końcu jeden z nich uratuje nas przed życiem w samotności.
Ciemność owszem, pozostała. Tak samo jak światło księżyca. Tyle, że teraz wpadało ono przez duże okno rozciągające się na ścianie jasnego pokoju. Jej pokoju.
Wokoło panowała bezkresna cisza. Słychać było jedynie jej nierówny oddech i przyśpieszone bicie serca.
Zatrzęsła się czując na sobie mnóstwo kropelek potu.
A więc to był sen. Matko, to był sen.
- Charlie...
Brunetka pisnęła, dopiero teraz zdając sobie sprawę, że wcześniej nie zauważyła, siedzącego na skraju jej łóżka, wysokiego dwudziestolatka, z lśniącymi w tym mroku zielonymi tęczówkami.
Tego samego chłopaka, który jeszcze przed chwilą wydawał jej się taki realistyczny.
Teraz był tu naprawdę.
Ale jakoś nie wyglądał na złego, bardziej... zatroskanego?
Nie, to niemożliwe.
- Przepraszam. Nie chciałem cię przestraszyć – szepnął, a ją mimo tego całego przerażenia, ogarnęła nagła - w dodatku narastająca - wściekłość na jego widok – Krzyczałaś i po prostu…
Och, więc przejąłeś się moim koszmarem? Jakież to rozkoszne. Prychnęła i tak się nie odzywając. Ale to wszystko przez wspomnienia które do niej powróciły. Te okropne zaułki. Imprezy. TA impreza. Szesnastoletni blondyn i pełno krwi. Chociaż... Czy w takim wypadku, nie powinna się go jednak bać?
- Wszystko w porządku?
- Coś się nagle taki milutki zrobił, co? – odchrząknęła słysząc swój piskliwy ton. To nie był dla niej dobry czas na rozmowy, zwłaszcza, że w nocy robiła się strasznie ckliwa.
Widziała jak chłopak przełyka ślinę, a zieleń jego oczu ciemnieje z sekundy na sekundę. Wkurzyła go, jednak on mimo wszystko starał się opanować.
Charlie sama próbując doprowadzić się do porządku, usiadła opierając plecy o zimną ścianę i splatając swoje drżące palce w zawiłą budowlę.
- Nie musisz tu być – wyszeptała, i uświadomiła sobie - nie wiedzieć czemu - jak bardzo chciałaby aby chłopak jej nie posłuchał – Miałam koszmar. Tyle. Powinieneś wrócić do siebie… - zagryzła wewnętrzną część policzka, próbując by kolejne słowa jak najswobodniej wydostały się z jej ust – Twoja dziewczyna. Może się niecierpliwić…
Miała nadzieję, że nie wygląda w tej chwili tak strasznie, jak się czuła. Twoja dziewczyna, pomyślała… To przecież ona zawsze nią była… I jak głupia wierzyła, że skoro obiecał… to, to się już nigdy nie zmieni i na zawsze nią pozostanie…
W jednym jednak miał rację.
Przeliczyła się.
Teraz widziała najlepsze tego efekty.
On z nią… Z tą… Matko Boska…
- Posłuchaj – kolejny dreszcz przeszedł jej ciało, kiedy to jego ciepła dłoń, schowała w swoim uścisku jej, o wiele mniejszą. A jednocześnie, tak bardzo pasującą. I – może to głupie, ale – nawet przez myśl jej nie przeszło, by ją wyrwać. On jak widać, również o tym nie pomyślał – To naprawdę nie tak jak ci się wydaje…
Nie tak?! – krzyknęła jej podświadomość – Wiesz doskonale kim ona jest. Wiesz doskonale jak mnie traktowała... jak traktuje w dalszym ciągu… I mimo to wszystko, przyprowadzasz ją do domu?!
- Są pewne granice, Styles – powiedziała zamiast tego, patrząc mu w oczy. Zastanawiała się, gdzie podział się ten dawny chłopak, którego tak kochała. Chociażby jeszcze ten z dzieciństwa? Czy to możliwe, żeby w przeciągu kilku lat, zdążył zupełnie wyparować? – Ty przekroczyłeś je już dawno. Nie rozumiem tylko, dlaczego ciągle podążasz w tym samym kierunku.
Spuszczając wzrok, skupiła się na niecodziennym widoku ich splecionych dłoni. I pomyśleć, że to prawdopodobnie ostatni raz, gdy czuje jego dotyk, w dodatku tak przyjemny.
Kiedy rozstali się w styczniu 2011r. – darujmy sobie dzień, który dobijał ją jeszcze bardziej – niewiele myśląc, zgodziła się na wyjazd do Stanów, wraz z rodzicami i Carrie… Nie walczyła. Wiedziała, że jeśli choćby spróbuje, skończy się to tylko i wyłącznie, większym bólem dla niej samej… Kochała go i nie zaprzeczała temu, ale zdawała też sobie sprawę, że musi to zmienić… Mu w końcu, było bez niej dobrze.
Wspinał się po szczeblach kariery, błyszcząc uśmiechem i zdobywając serca milionów dziewczyn na całym świecie… Wraz z chłopakami, podnosił je na duchu, szepcząc czułe słówka w swoich piosenkach. Był ich aniołem, opoką, oderwaniem od szarej rzeczywistości.
Ale tylko ona wiedziała, jaki jest naprawdę. Tylko ona znała jego sekret. Sekret, którego on pilnował najbardziej jak tylko mógł, tak, by nie ujrzał światła dziennego. Ludzie myśleli, że Harry Styles to kochający i emanujący dobrocią człowiek. Nie wiedzieli, że jeszcze przed castingiem i przed całą tą rutyną reflektorów, potrafił stłuc ludzi tak, że ci ledwo co, łapali kolejny oddech. Nie wiedzieli… i nie wierzyli. No bo jak to? On, mógłby zrobić coś takiego? On, uroczy Harry? Gdzież tam. A co dopiero za pieniądze. Nie, to niemożliwe…
Tylko ona poznała jego prawdziwe oblicze, i tylko ona, za wszelką cenę próbowała go zmienić. Nadzieja, że nie jest złą osobą nigdy w niej nie gasła, a jedynie rosła z dnia na dzień. Znali się w końcu od dziecka. On nie zawsze taki był.
Jednak tym właśnie była dla niej miłość. Akceptacją drugiego człowieka. Z jego wadami i zaletami. Całego. Darzeniem go przepięknym uczuciem. Czymś nie do opisania.
Ale wtedy? W tamtym dniu? Poczuła, że jej serce pęka. Ktoś, kto był jedyną osobą, która tak naprawdę potrafiłaby ją skrzywdzić… Zrobiła to… Zostawiając ją samą.
Później, żyła można by rzec, w separacji. Nie chciała o nim słyszeć, mimo, że w jej uszach ciągle brzmiał jego głos. Nie chciała go widzieć, mimo, że śnił jej się co noc. Chciała od niego uciec. Uciec od tego uczucia i zapomnieć. Raz na zawsze… Tak jak on.
Myślała, że zaczął nowe życie, porzucając daleko gdzieś, to stare. Włączając w to również, wszystkie walki, bójki, brudne pieniądze, no i… ją samą.
Zmieniła jednak zdanie, kiedy właśnie tego roku, została zmuszona na powrót do Londynu, po dwóch latach „rozłąki”. Od lipca gnije tu, nie potrafiąc znaleźć dla siebie miejsca.
Wiecie jakie to uczucie, mieszkać pod jednym dachem z bratem, w którego cieniu zawsze się żyło i z człowiekiem, który cię zniszczył? Nie? Więc, nie życzę wam, byście tego doświadczyli.
Wracając do sprawy. Miesiąc temu – w listopadzie – wykorzystując nieobecność całego domu, wymknęła się na imprezę do jednego z najlepszych klubów w mieście.
Niestety. Pech chciał by tuż przed wejściem, przed samiutkim wejściem, usłyszała czyjś krzyk, by przeszedł ją przerażający dreszcz, by nogi same zawlokły ją do ciemnej uliczki i by zastała tam widok mrożący jej krew w żyłach.
Wielki i dobry Harry Styles pochylał się nad – trzęsącym się i wyginającym na wszystkie strony – ciałem młodego, blond-włosego chłopaka i okładał go kolejnymi kopniakami, rzucając przy tym potok nieprzyjemnych dla uszu słów.
Co z tego, że był ubrany cały na czarno? Co z tego, że miał na głowie kaptur? Skoro ona nawet będąc ślepą by go rozpoznała.
Dziewczyna nie zorientowała się nawet kiedy sama wrzasnęła, zachodząc się łzami. Nie wiedziała kiedy zaczęła uciekać, zdając sobie przy tym sprawę, że brunet i tak ją dogoni.
Pamiętała tylko jego spojrzenie… Gdy dotarło do niego, że jego poczynania obserwuje nieproszony gość.
Wtedy już nie miała wątpliwości. On się nie zmienił.
I zaczęła się zastanawiać, czy ta zmiana… jest w ogóle możliwa.
"Kochaj mnie taką jaką jestem. Kochaj mnie codziennie. Kochaj mnie za to, że jestem inna. Kochaj mnie za moją szczerość, kaprysy, spontaniczność i wszystkie wady. Kochaj mnie nie tylko w spódniczce ale też w mojej ulubionej bluzie.
Kochaj mnie tak jak ja kocham Ciebie "
______________________________________________________________
I oto przed Państwem kolejny rozdział SOMEDAY : )
Trochę spraw się powyjaśniało, jeszcze więcej pokomplikowało, ale taki właśnie jest urok tego opowiadania, no przynajmniej tak myślę :P
Wiem, że będę teraz zrzędzić - znowu - ale bardzo proszę każdego kto czyta o JAKĄKOLWIEK opinię, o jeden komentarz, z choćby jednym wyrazem. To dla mnie naprawdę bardzo ważne. Licznik pokazuje, że trochę Was tu wchodzi, ale mam wrażenie, że coraz mniej czyta. Dlatego proooszę.
A tym co komentują: DZIĘKUJĘ :*
Do następnego xx
Jakiekolwiek pytania kierujcie tutaj -----> http://ask.fm/Someday_Fanfiction
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
I'm first!
OdpowiedzUsuńRozdział genialny! Bardzo.. hmm... tajemniczy
UsuńMamy dzień dobroci? Harry zachował się w stosunku do Charlie tak...normalnie?
OdpowiedzUsuńFaktycznie to opowiadanie ma swój urok i jest bardzo oryginalne. Mam nadzieję, że w kolejnych rozdziałach wyjaśni się trochę więcej.
Xx
Cudo, czekamy na dalsze wyjaśnienia :)
OdpowiedzUsuńMoże jednak taka przemiana jest możliwa :)
czekamy na kolejny rozdziałek :*
WOWOWOWOWOWOWOW^^
OdpowiedzUsuńJeeeeeejku super! I Harry zachował się tak e... eee... w porządku w stosunku do Charlie! OMG sooo sweat^^
Czekam na next i mam nadzieję, że wyjaśni się coraz więcej rzeczy <3
Ugh! Ja mam taką dziwną manię,że na takich smutnych momentach od razu się wzruszam....
OdpowiedzUsuńUuu... takiego Harrego czyli troskliwego... to ja chcę częściej ;))
''I zaczęła się zastanawiać, czy ta zmiana… jest w ogóle możliwa. ''- ja mam nadzieję,że jest i trzymam kciuki ale ja tam nie wiem co ty tam wymyśliłaś, więc mogę tylko sobie pomyśleć.. jak by to mogło być dalej.
Ja tego nie pojmuję, jak można tak świetnie pisać? Nie wiem jak ty w każdym zdaniu możesz umieścić tyle emocji. Cały czas się coś dzieje i coraz więcej się dowiadujemy i mam nadzieję,że wszystko się jakoś wyjaśnij :)
Świetnie piszesz :) Weny na pisanie.
~ Oliwia (Liv-ask)
jeju wspaniały.
OdpowiedzUsuńkocham to ff, naprawde :)
Jeju *-* tyle się dzieje. Może gdyby była funkcja anonimowego komentowania, byłoby więcej tych komentarzy ;)))
OdpowiedzUsuńczekam na next *__*
OdpowiedzUsuńSuper rozdział :-) Przeczytałam wszystkie i jestem pod wrażeniem! Pięknie piszesz <3
OdpowiedzUsuńNo i jestem strasznie Cię przepraszam za tę obsuwę, ale szkoła wysysa ze mnie resztki życia. Ten komentarz pewnie również będzie do dupy, ale za chwilę wracam do książek, więc mam nadzieje, że mi wybaczysz.
OdpowiedzUsuńTa historia jest taka inna.. Nie wiem jak Ci się udało przy tylu ff stworzyć kolejną oryginalną i dobrą historię. Polubiłam ją i to bardzo. Z każdym kolejnym rozdziałem potwierdzasz mnie w przekonaniu, ze warto było posłuchać Twojego zaproszenie i tutaj wejść. Zauroczyłaś mnie klimatem tej historii i cieszę się, że w Twojej głowie jest tyle pomysłów.
Masz racje.. coś nie coś się wyjaśniło, ale pokomplikowałaś jeszcze więcej spraw ;) To tylko sprawia, że żyje w jeszcze większej niepewności i coraz bardziej się wciągam. Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział xx
Pozdrawiam xx
wspaniałe :*
OdpowiedzUsuńrozdział taki tajemniczy *o* <3 .. taki magiczny *o*
liczę, że szybko dodasz następny ;*
życzę weny i pozdrawiam xx
o Boże to jest cudowne
OdpowiedzUsuńajsdijewrkdeowk ^^
masz talent i to wielki
życzę weny xx
@demsiuhl
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńW końcu mogłam zatopić się w historii którą stworzyłaś, którą ułożyłaś splatając ze sobą słowa w sposób który porywa, splatając je tak że moja wyobraźnia przedstawia mi to wszystko.
OdpowiedzUsuńCzytając to czuję się jak w pewnej tajemnicy i chcę ją odkrywać, chcę odkrywać to co się tu będzie działo. Bo pięknie piszesz, bo stworzyłaś fabułę która sprawia że poznaję jakiś inny świat. .Informuj mnie bo nie mogę ominąć tego co się wydarzy. Trzymaj się kochana xx. @breathbeel
Historia jest naprawdę interesująca. Trafiłam tutaj przypadkowo, ale z przyjemnością będę śledziła dalsze losy bohaterów. Przedstawiasz nam dobrze przemyślaną fabułę i wspaniale wykreowane postacie. Aż nie można się od tego oderwać, dodatkowo wszystko tak obrazowo opisujesz, że mam przed oczami to, o czym czytam, a to rzadkość. Podoba mi się twój styl pisania. Już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. :)
OdpowiedzUsuńW wolnej chwili zapraszam do siebie:
http://delirium-fanfiction.blogspot.com/
niedawno znalazłam twojego bloga i on jest po prostu zjebisty :**
OdpowiedzUsuń