Chapter VI


Czasami musimy przestać analizować przeszłość, przestać planować przyszłość, przestać zastanawiać się co tak naprawdę czujemy, przestać decydować rozumem co chce czuć serce. czasem musimy po prostu powiedzieć sobie ‚niech się dzieje co chce’ i iść dalej.

Zaciskała usta, patrząc jak za oknem wiatr ugina wielkie drzewa jej ukochanego parku. Gdy tylko zamykała oczy, widziała ich dwoje właśnie tam, biegnących przez ścieżki obsypane kolorowymi, jesiennymi liśćmi. Chłopak krzyczał jej imię, próbując ją dogonić. Jego oczy nie były już zielone i ciepłe jak zawsze. Teraz ociekały czernią i lodowatym spojrzeniem. Był wściekły. A ona? Przerażona. Stawiała swoje kroki najszybciej jak tylko mogła. Wiatr wiejący w przeciwnym kierunku wcale jej nie pomagał, a dodatkowo nieprzyjemnie oblewał ciało, przyprawiając ją tym samym o niechciane dreszcze. Na jej nieszczęście, coraz bardziej zwalniała, zdając sobie sprawę, że z nim i tak nie ma szans. 
Wcale się nie myliła, bo już po chwili czując mocne szarpnięcie za swój nadgarstek, wpadła na unoszącą się w przyśpieszonym tempie, pierś dwudziestolatka. 
Próbowała się wyrwać, podczas gdy jej oczy zachodziły łzami.
- Zostaw mnie! – warknęła uderzając dłonią w jego klatę. Choć tak bardzo chciała, nie potrafiła zrobić nic, aby wydostać się z objęć chłopaka. 
Jej całe wierzganie się, było na marne. 
- Charlie kurwa spójrz na mnie! – głośne syknięcie rozbrzmiało w jej uszach, a ciało po raz kolejny przeszedł ten znany prąd – Przestań! – zatrzymała się, opadając na niego, tak, że teraz po części to on utrzymywał jej równowagę. Łkała cicho, gdy podnosiła na niego swój wzrok, nie potrafiąc jednocześnie uwierzyć, że stoi przed nią ten sam chłopak co kiedyś –Co to w ogóle miało być do cholery?! Nie masz nic do gadania, rozumiesz?! Twoje zdanie gówno mnie obchodzi, tak samo jak ty sama! I nic tego nie zmieni! 
- Jesteś gnojkiem Harry – nie było jej nawet stać na głośny głos. Trzęsła się, rzucając słowa na wiatr. Mimo, że tak bardzo rwało ją od środka. 
- Właśnie dlatego nie powinnaś wchodzić mi w drogę! Obojgu z nas wyjdzie to na dobre. 
Tak na dobre, pomyślała odpychając od siebie tamto wspomnienie z przed ponad miesiąca, gratulacje Styles, tobie idzie idealnie.
A jej? Gorzej chyba być nie mogło.
Ale przynajmniej coś sobie uświadomiła

- Panie McCartney? – zapytała przykładając telefon do ucha i siląc się na poważny ton – Umowa stoi. Artykuł będzie gotowy do stycznia.

♥♥♥

Świat spowijał mrok. Dokoła panowała bezkresna cisza, w której nawet szelest, tańczących na wietrze, liści nie dawał o sobie znać. Ciemny las, opanowany przez gęstą mgłę, wyglądał jeszcze straszniej niż w rzeczywistości. A światło księżyca, próbującego przedrzeć się przez czarne chmury, jedynie pogarszał sprawę, przypominając scenę z horroru. 
Dziewczyna zrobiła krok do przodu, chyba nie do końca zdając sobie z tego sprawę. Jej długie, brązowe włosy bezwładnie opadły na jej blade ramiona. A ona spoglądając na swoje ciało przeżyła szok, uświadamiając sobie, że nie ma na sobie prócz krótkich szortów i koszulki na ramiączkach, czyli inaczej mówiąc, stała tam jedynie w samej piżamie. Nawet stopy miała bose. 
Zadrżała gdy panującą wokoło, przerażającą ciszę przerwał, jeszcze bardziej przerażający, cichy stukot… szelest… może kroki. Nie wiedziała dokładnie.
Charlie okręciła się wokół własnej osi, czując rosnący w niej strach. Gdzie ona w ogóle była?
Dźwięk kroków – czy co to tam było – narastał coraz bardziej. Nie myśląc wiele, brązowooka rzuciła się biegiem przed siebie, praktycznie na oślep. Każdy najdrobniejszy kamyczek, wbijał jej się w stopę. Ale mimo to, nie czuła bólu. Nie tym się teraz przejmowała. 
Bała się. Nie wiedziała co to za miejsce. A co najważniejsze, co ona w nim robi.
Czując za sobą ciężki oddech przyśpieszyła do najszybszego, na jakie było ją stać, tempa. Mknęła slalomem między konarami drzew, modląc się, by czasem przez przypadek, nie znaleźć się na jednym z nich. Panująca ciemność i okropna mgła tylko utrudniały jej sprawę. Ale wtedy też usłyszała coś, czego się już kompletnie nie spodziewała. A należy wiedzieć, że wystarczył jedynie ten dźwięk, by jej ciało gwałtownie zahamowało, i przez to zderzyło się z twardym, ziemistym podłożem. 
- Ness – chrapliwy głos rozniósł się echem po całej tej dziczy. Charlie syknęła skupiając swoją uwagę na sączącej się z jej kolana, czerwonej cieczy.
Nie wiadomo jak, ani skąd, nagle przed jej oczami pojawiły się długie i szczupłe nogi, schowane za tkaniną czarnych, obcisłych rurek oraz tego samego koloru trampek. Nie musiała podnosić wzroku by uzmysłowić sobie kto przed nią stoi. Nie musiała, a mimo to, zrobiła to, nie wierząc, że może to być prawda. 
- Oh maleńka – wysoki chłopak zniżył się mniej więcej do jej poziomu. Poczuła dreszcz przebiegający przez całe swoje ciało, widząc szmaragdowe tęczówki emanujące druzgocącą pustką.
- Co-co ty tu robisz? – wyjąkała, nieudolnie próbując zachować kamienną twarz, co tylko wzbudziło w nim jeszcze większy śmiech – Gdzie my w ogóle jesteśmy?
- A czy to ważne? W końcu mamy czas tylko dla siebie. Czy nie tego zawsze pragnęłaś?
Przełknęła ślinę, przesuwając się na czworakach do tyłu. Jego palący wzrok zdawał się wywiercać w niej dziurę, czytając równocześnie wszystkie jej myśli.
- Odsuń się – szepnęła, gdy jej oczy zaczęły pokrywać się wodnym szkłem – Proszę – zagryzła wargę, mając wrażenie, że jeśli zaraz czegoś nie zrobi, rozpłacze się na dobre. 
- Boisz się mnie skarbie? – przysunął się, łapiąc ją za łokieć i podciągając do góry, tak, że chcąc nie chcąc dzieliło ich tylko kilka centymetrów. 
- Widziałam tego chłopaka... Dylana. Ty… ty go… - zachłysnęła się powietrzem, kiedy to fala wspomnień zalała jej myśli. To niemożliwe, krzyczała do siebie, musiało mi się przewidzieć! – Jesteś potworem… - szarpnęła się gwałtownie, widząc stróżki krwi płynące po twarzy młodego, na oko szesnastoletniego blondyna. Chłopak krzyczał, wierzgał się, z bólu. A to wszystko za sprawą człowieka, stojącego przed nią, który właśnie w tamtym momencie, kilka tygodni temu, uderzał swoim ciężkim butem o chudy brzuch leżącego na ziemi nastolatka. 
- Takiego mnie pokochałaś - jak gdyby nigdy nic pozostał niewzruszony, ale jak na razie, tylko na zewnątrz
- Bo jak głupia wierzyłam, że wciąż jesteś taki jak kiedyś…
- Chyba przeceniłaś moje możliwości maleńka – zaśmiał się, ale tym razem bez krzty wesołości. Robił się wściekły, a świadczyły o tym między innymi jego lśniące tęczówki, które zamiast zielonej, przybrały czarną barwę – Jakby to powiedział jakiś przemądrzały frykas Widziałaś tylko to co chciałaś widzieć
 - Tak – robiąc krok do tyłu, zdała sobie sprawę, że mimo iż jest noc, a ona znajduje się gdzieś gdzie nie powinna, wcale nie jest jej zimno, pomijając oczywiście chłód spojrzenia chłopaka. Tak. Ten fakt z pewnością jest teraz bardzo ważny – Z miłości człowiek robi różne rzeczy. Ale ty chyba doskonale o tym wiesz, prawda? 
Dwudziestolatek przełknąwszy śliną, ścisnął oba jej nadgarstki i przyciągnąwszy ją do siebie po raz kolejny, syknął na ucho:
- Uważaj kochanie. Pewne rzeczy się nie zmieniają. Dalej jestem tak samo drażliwy jak kiedyś. Dlatego radziłbym ci trzymać gębę zamkniętą. Takie tylko małe ostrzeżenie, które powinnaś sobie wziąć do serca. Uwierz, że nie zawaham się, nawet jeśli chodzi o ciebie…
Brunetka wciągnęła szybko powietrze, mając wrażenie, że nagle gdzieś wyparowało, a ona zaraz się udusi. On nie żartował. Zagryzła wargę i przez wszystkie dudniące w niej emocje, wyszarpała się, wymierzając chłopakowi siarczysty policzek. 
- Charlie – patrząc na otwierające się usta chłopaka, spodziewała się bardziej potoku przekleństw niż dźwięku jej imienia – Charlie, do cholery! - warknął
Wiej póki możesz, krzyknęła jej podświadomość. Ale ona ani drgnęła. 
Co kurde na śmierć czeka?
- Charlie? – czemu on to tak powtarza – Charlie!
- Co do diabła?! – wrzasnęła otwierając szerzej oczy. A wtedy uświadomiła sobie… że las nagle zniknął. 

Każdy z nas ma takie chwile, w których nagle wszystko traci sens, życie zaczyna być szare. Nie masz dla kogo rano wstawać z łóżka, nie masz do kogo się uśmiechać, do kogo się przytulić, komu opowiedzieć o swoich zmartwieniach. Wszystko nagle, bez zapowiedzi zaczyna się sypać. Wstajesz rano tylko dlatego, że musisz. Żyjesz, funkcjonujesz. Beznadziejna egzystencja. Codzienna monotonia. Czekasz na coś co odmieni twoje życie, wywróci wszystko do góry nogami. Czekasz, czekasz, czekasz.
_______________________________________________
Przepraszam Was! Rozdział wyszedł mi naprawdę beznadziejnie i kompletnie nie tak jak chciałam. Gdy to wszystko układałam sobie w głowie, wydawało mi się to świetne, ale gdy patrzę na to teraz... Masakra. Naprawdę postaram się poprawić, zwłaszcza, że kolejny rozdział będzie zawierać dosyć ciekawe informacje :) Dlatego mam nadzieję, że jakoś przetrwaliście tą nieszczęsną 6 i ciągle będziecie mieli ochotę przeczytać 7.
Poza tym. Chciałam Wam BARDZO MOCNO podziękować za tyle wejść i komentarze, które naprawdę motywują i jednocześnie jakoś podnoszą na duchu.
Więc dziękuję do następnego xx
Czytasz=Komentujesz

13 komentarzy:

  1. Żadna masakra. Rozdział wyszedł cudowny. Jesteś zdecydowanie za dobra...
    Czyżby to był sen? Harry zachował się jak totalny dupek...
    Kocham xoxo

    OdpowiedzUsuń
  2. Beznadziejny?
    Żartujesz sobie chyba.
    To jest zajebiste.
    Obsjvsivsiwbsksbsksvje ^^
    @demsiuhl

    OdpowiedzUsuń
  3. świetne <33 czekam na następny! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. SUPER! Tylko... czy tylko ja zupełnie nie ogarniam co się tu dzieje? Gdzie oni są? Do czego zmierzają? Wszystko mi się totalnie miesza! Ehhh.... Ale mimo to bardzo mi się podoba :) Piszesz tak ciekawie! *-*
    Z niecierpliwością czekam na kolejny :)
    P.S. Zapraszam do siebie <3
    http://harrykochakotki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Te cytaty które są na początku i na końcu rozdziału, przypominają mi co się dzieje teraz w moim życiu...
    Rozdział to nie żadna ''masakra''... to jest cudowne! Jest tak samo świetny jak każdy inny :)) Mówię to po raz kolejny i na pewno nie ostatni :Masz niesamowity talent!
    Gdzie się podziewałam jak Bóg rozdawał talenty...?!
    A co do rozdziału: To był Harry? O mój boże... nie mogę w to uwierzyć jaki on jest.Czy to był sen? Tak mi się zdaje... ale jak zwykle tylko gdybam...
    Ma być więcej informacji powiadasz? To ja tu zaraz zwariuje!! Będę za pewne ciągle wchodziła na twojego bloga sprawdzając czy dodałaś rozdział... ja tu głupieje i czyja tu jest wina?! (odbierz to oczywiście pozytywnie :) )
    Sama nie wie co jeszcze napisać.. jest cudowny i czyta się go tak lekko :))
    Masz niesamowity talent i cesze się że go nie marnujesz.
    Weny i czekam na następny :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Na początku myślałam, że to co czytam jest snem ;) I tak trochę zaskoczyło mnie, gdy powiedziała, ze to wspomnienie, ale naprawdę dobrze to opisałaś. Wczułam się we wszystko i miałam wrażenie, że jestem obok. Zachowanie Harrego pozostawia wiele do życzenia i z jednej strony cieszę się, że podjęła się tego artykułu. Jednak zastanawiam się jakie on przyniesie konsekwencje i skutki. No nic mogę tylko gdybać i czekać aż rozwiniesz akcję.
    No, ale jak się okazało druga część była snem.. Tak myślę, że była ;) To sen tak? ;p Naprawdę tworzysz niezwykłe opisy. Tak przeczuwam, że to Harry ją tam przebudził, ale głowy nie mam ;)
    Jeśli siódemka ma przynieść więcej informacji to czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział.
    Życzę Ci weny i niekończących się pomysłów.
    Pozdrawiam xx

    OdpowiedzUsuń
  7. kurdekurdekurde to jest cudowne!! *O* nie mogę się doczekać kiedy dodasz następny! mogłabyś poinformować mnie na twitterze ( @nika9970 ) lub asku ( http://ask.fm/malikowa1269 ) ??
    kocham twoje opowiadanie, masz ogromny talent!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetnie jak zawsze i nawet nie zaprzeczaj, bo to jest cudowne i chyba nawet ogarniam o co w tym wdzystkim chodzi yyeeey^^ Ten rozdział był hm.. ciekawy, to skoro w następnym będzie trochę interesujących inf to jaki on będzie? O.o
    Love
    Katie

    OdpowiedzUsuń
  9. Właśnie nadrobiłam wszystkie rozdziały i powiem tyle: to opowiadanie jest zdecydowanie zbyt idealne. Podoba mi się tutaj wszystko. To, jak wykreowałaś bohaterów, wszystkie opisy i dialogi. To jest bardzo obrazowe, wiesz? Można z łatwością wyobrazić sobie to co opisujesz. Już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. <3

    W wolnym czasie zapraszam do siebie:
    http://guilty-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. żartujesz prawda ?
    wyszło cudownie ! :*
    umiesz to wszystko tak opisać, że czuję się jakbym koło nich była ! :)
    z niecierpliwością czekam na następny :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Twoje opisy po prostu rozwalają system, kobieto. Rzeczywistość, sen - idzie się zgubić. Uwielbiam zasób twojego słownictwa. Z rozdziału na rozdział Charlie coraz bardziej mnie ciekawi :)
    Super rozdział. Czekam na kolejny.
    Pozdrawiam cieplutko,
    Czarna Dama.

    OdpowiedzUsuń
  12. Znalazłam chwilkę i przeczytałam :)
    Ogółem zawsze wolę zostawiać długie komentarze i wszystko przeanalizować, ale ostatnio nie mam ani czasu, ani humoru. Chociaż te dwa rozdziały, które teraz nadrobiłam, trochę mi go poprawiły :D
    Po pierwsze, jestem zachwycona Twoimi opisami - są piękne, wiesz? Uwielbiam takie. Poza tym - Harry dupek. Bo to on ją zostawił tak? I co on zrobił jakiemuś chłopakowi? :o Wgl wpadłaś na GENIALNY pomysł. I jeszcze ona zrobi o nim artykuł, OMG. Świetne. I do tego utrzymujesz tą tajemniczość, mmm, uwielbiam Cię!
    Informuj mnie w dalszym ciągu na asku, a ja będę nadrabiać, jak znajdę czas xx
    Ps. Śliczny szablon! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. woooowc ! bombaaaaa :)
    XYZ <3

    OdpowiedzUsuń