Kochani moi po raz kolejny zaczynam od przeprosin, bo wiem, że znów nie było mnie cholerny szmat czasu. Ale wiedzcie, że to dlatego, że mam teraz tyle rzeczy na głowie, że ledwo starcza mi czasu na złapanie oddech. Starałam się dodac ten rozdział szybciej, ale wyszło jak wyszło. Nie chciałam robic też nic na siłe, bo wtedy wszystko wychodzi jeszcze gorzej.
Jesteście naprawdę wielcy i nie macie pojęcia jak miło jest czytac wasze komentarze, nawet te z uzasadnioną krytyką. Naprawdę przepraszam, że musieliście tyle czekac.
***
Chcąc nie chcąc, cała się trzęsła – nie wiedziała do końca czy z mrozu, czy może z przerażenia, ale była gotowa postawić wszystko na opcję numer dwa – więc po minutowym rozważaniu, postanowiła jednak skorzystać z propozycji Harrego i wciskając się pomiędzy przednie fotele, sięgnęła do tyłu po granatowy materiał… od razu się za to przeklinając.
- Przestań! – warknęła w stronę bruneta i złapawszy bluzę – która była wciśnięta tak daleko, że chyba dalej się nie dało – od razu wróciła na swoje poprzednie miejsce.
- Co-o? – wyjąkał tylko niewinnym głosem, ale Charlie udało się wyłapać w nim nutkę tego cholernego rozbawienia. Doskonale wiedział o co jej chodzi. Idiota.
- Wiem, że się gapiłeś, kretynie! – owinąwszy się grubym materiałem, w jej nozdrza momentalnie uderzył ten sam słodki zapach, którym napawała się każdego dnia. Przy którym zasypiała i przy którym dane było jej się budzić. I mogłaby przysiąc, że w życiu nie czuła nic lepszego.
- Jesteś niemożliwa – zaśmiał się, kładąc swoją ciepłą dłoń na odkrytym udzie dziewczyny, przez co ta od razu się wzdrygnęła, czując dreszcz przebiegający wzdłuż jej kościstego kręgosłupa. Jej reakcja na jego dotyk chyba nigdy się nie zmieni. I choć nawet w tej chwili było to dla niej najprzyjemniejsze uczucie na świecie, nie miała zamiaru mu ulegać i od razu strzepnęła rękę chłopaka, wciskając się jeszcze bardziej w skórzane siedzenie, co on skwitował tylko i wyłącznie szerokim uśmiechem.
- Och, odezwał się…
- Wybacz, po prostu uwielbiam piękne widoki – Charlie jęknęła tylko, uderzając swoją małą pięścią w umięśnione ramię chłopaka. Czy on zawsze tak musi?! Dzisiaj też?! – Auć! A to za co?
- Za twój niewyparzony język!
- A już myślałem, że za twoje rumieńce.
- Nie rumienię się – prychając pod nosem, odwróciła się po raz kolejny w stronę okna. Czuła jak jej policzki płoną coraz bardziej z każdym kolejnym słowem chłopaka. Tak, uwielbiał się nad nią znęcać.
- Nie, skądże wcale. Pewnie po prostu przesadziłaś z różem.
- Nie cierpię cię – burknęła, gdy jej twarz już całkowicie pokryła się w czerwieni. Jeszcze pięć minut z tym brunetem w tak ciasnej przestrzeni, a przysięga, że naprawdę nie wytrzyma. Bo na litość, czy on nie może jej po prostu powiedzieć o co chodziło z tą rozmową i sprawić, że będzie już po sprawie? To takie trudne?
- Ness, ten tekst robi się już nudny. Zmieńże płytę – zaśmiał się, robiąc jednocześnie dosyć szybki manewr kierownicą w prawą stronę jezdni. Tak, że już po chwili, jedyne co Charlie była w stanie zobaczyć to długie, ciągnące się aż do nieba, konary drzew. Ich liście powiewające na wietrze i gromady rozśpiewanych ptaków – Jesteśmy na miejscu.
- Chyba sobie żartujesz – szepnęła, wiedząc, że na nic innego jej nie stać. To wszystko robiło się z leksza – a nawet bardzo – przerażające… Po co on ją tu, do cholery, przywiózł?
- Wysiadaj – jednak w przeciwieństwie do niej, w głosie chłopaka nie słychać było żadnego wahania. Tego, co chce osiągnąć, był pewien w stu procentach. Nawet jej przepełnione strachem spojrzenie, w ogóle na niego nie podziałało.
- Jak to wysiadaj?
- Przez drzwi, dziecko – jęknął , starając się kontrolować swoją cierpliwość, która prawdę mówiąc tego dnia zaczynała już powoli gasnąć. Od początku zdawał sobie sprawę, że będzie ciężką wyciągnąć tu Charlie, chociażby dlatego, że od dłuższego czasu trzymała na dystans wszystko co proponował, ale miał choć trochę nadziei, że pójdzie znacznie szybciej niż teraz. Bo jak na razie nic nie wskazywało na to, że brunetka wyjdzie z samochodu.
- Tam jest ciemno! – wrzasnęła, wyciągając ręce przed siebie i wskazując na otaczający ich las. Przy okazji oczywiście uderzając dłonią o boczną szybę – Ałć… Słońce już prawie zaszło! Nigdzie nie idę…
I od razu po zakończeniu oświadczenia, musiała zgromić swoim wzrokiem chłopaka, który jedyne co robił to chichrał się – i to wcale nie cicho! – z powodu jej nieudaczności.
- Właśnie, prawie – gdy jego sylwetka zniknęła za zatrzaśniętymi drzwiami, Charlie zaciskając drżące palce na grubej bluzie chłopaka, wstrzymała równie niespokojny oddech. Wizja jej samej w samochodzie pośrodku jakiegoś pustkowia, nie była zbyt przyjemna, ale nie miała zamiaru pokazywać Harremu, że się boi. W końcu to jej chłopak... nie zostawi jej prawda? – Więc rusz się z łaski swojej – usłyszała jeszcze jego stłumiony głos, zanim z szeroko otwartymi oczami dostrzegła, że chłopak poruszył się kilka kroków do przodu. Bez jaj!
- Miałeś mi tylko powiedzieć z kim rozmawiałeś! – krzyknęła tak głośno jak mogła i nachylając się, uderzyła pięścią o kierownicę, z której już po sekundzie wydobył się z niej nieznośny klakson – Nie musiałeś wywozić mnie z tego powodu do lasu! – naprawdę nie rozumiała po co to wszystko! W dodatku panika zdecydowanie zaczęła brać nad nią górę, a niestety wiedziała jaki jest Harry… jeżeli coś chce to, to osiągnie. Jej wrzaski na nic się nie zdadzą.
- Mała, wyluzuj – zaśmiał się po raz kolejny, podczas gdy ona niepewnie otworzyła drzwi i postawiła swoje, odziane znoszonymi trampkami, stopy na szeleszczącej powierzchni lasu – Nie planuję cię zamordować. Po prostu chodź.
- Dokąd? – zapytała, starając się przebić swoim drżącym głosem poprzez trzask blaszanej płyty. Powiedzieć, że jej się to nie podobało, to stanowczo za mało. Zbyt wiele razy – choć Harry ze wszystkich sił starał się tego unikać – była światkiem brutalnych scen, a trzeba wiedzieć, że to miejsce kojarzyło jej się tylko i wyłącznie z tym.
- Nie dowiesz się, jeżeli nadal będziesz tak stała jak ostatni ciołek – i odwróciwszy się do niej tyłem, brunet nucąc nieznaną dla niej melodię, ruszył w stronę zachodzącego słońca.
Stój!
- Sam jesteś ciołek – burknęła pod nosem, choć całe jej ciało aż krzyczało, by chłopak nie odchodził i nie zostawiał jej samej. Miała już nawet ochotę pisnąć, ale w ostatniej chwili zagryzła wargę, powstrzymując się od płaczliwego głosu.
- Słyszałem!
- Och wyśmienicie, to, to słyszysz! Ale jak cię o coś proszę… - zaczęła, praktycznie tego nie kontrolując, co momentalnie spotkało się z głośnym prychnięciem ze strony chłopaka.
- Zdajesz sobie sprawę jak głośno mówisz? – nawet się nie odwrócił, ale…
- To specjalnie dla ciebie – warknęła, postępując krok w stronę oddalonej sylwetki, która tak nagle przystanęła – Czy możemy wrócić już do samochodu?
- Skończ marudzić – spoglądając na nią przez ramię i widząc jej rozbiegane spojrzenie, coś ścisnęło go za serce. Charlie naprawdę się bała… Matko Boska… Czy ona nie potrafi zrozumieć, że z nim nie stanie jej się żadna krzywda?! Poza tym... No na litość, dziś ich rocznica! – Trochę kondycji ci nie zaszkodzi.
- Słucham? Ale z ciebie cham! – warknęła, zakładając ręce na piersi. Przez nagły skok emocji i przypływ złości, jej ciało od razu wypełniło się nieprzyjemnym ciepłem. Miała wręcz wrażenie, że zaraz spłonie. Nienawidziła słuchać komentarzy na temat swojego wyglądu. To była granica, której nikt nie mógł przekroczyć.
- Boże… Ja nie… - och, dziewczyno! No przestań! – Nie o to mi chodziło… Ness, nie zachowuj się jak dziecko!
- Ja? Jak dziecko? – no chyba sobie żartujesz! Czy to ja przywiozłam cię do środka jakiejś dziczy?! Ja?!
- Wyglądasz jakbyś chciała mnie zabić – teraz stał już centralnie naprzeciw niej z rękami zaciśniętymi po obu stronach ciała… niestety nadal zbyt daleko by mogła zdzielić jego wyszczekaną gębę.
- No nie wiem – warknęła po raz kolejny – w końcu stoisz tak daleko. Moja kondycja mi na to chyba nie pozwoli.
- Jezu…
- Posłuchaj no… Nie byłoby tego wszystkiego gdybyśmy zostali w domu i na spokojnie wszystko obgadali. Ale nie! Mój chłopak jak zwykle wpadł na genialny pomysł i wywiózł nas do lasu! Bo w końcu w dziczy z wilkami wokoło lepiej się rozmawia!
- Aż tak bardzo zależy ci słońce, żeby dowiedzieć się z kim rozmawiałem? – mruknął, zanim posłał jej spojrzenie typu „To ty to wszystko przedłużasz”.
- Tak.
- Okay – i robiąc krótką pauzę, zmrużył śmiesznie oczy – Powiem ci, jeżeli tu podejdziesz.
- Powiesz?
- Yhm.
- Jeżeli do ciebie podejdę? – machnęła ręką w jego stronę, marszcząc przy tym czoło. Coś tu nie grało. Serio, tak szybko się poddaje?
- Czy nie to właśnie powiedziałem?
- Wow, szkoda, że w domu tak szybko nie poszło! – i niewiele myśląc, praktycznie sprintem pokonała odległość jaka ich dzieliła. I ku jej wielkiej uciesze nawet się nie zmęczyła… Ale za to widok jaki po chwili przed sobą ujrzała, sprawił, że o mało co nie osunęła się na ziemię – O mój Boże… Co… Jak… Kiedy…
To dlatego było mu tak śpieszno na ten zachód słońca – mruknęła jej podświadomość… Słońca które obecnie zatapiało się w spokojniej wodzie ogromnego jeziora… Niebo oblane różem dodawało temu miejscu niesamowitej atmosfery. Do tego koc, kilka poduszek, koszyk i niewielkie, skrzące już ognisko praktycznie przy samym brzegu… Dziewczyna naprawdę, nie potrafiła wyrazić jak bardzo rozczulił ją obraz na jaki patrzyła
- Harry!
- Teraz możesz już podziękować Louisowi. To właśnie ten idiota o większość tu zadbał... nawet piasek wyczyścił - prychnął, drapiąc się po głowie. Bo chodź nigdy by się do tego nie przyznał, jeszcze nigdy nie stresował się tak bardzo jak teraz.
- Ale… Przecież…
- Wszystkiego najlepszego z okazji naszej rocznicy, piękna – zaśmiał się, widząc jak jej zdezorientowanie zamienia się w poczucie ulgi i szczęścia, a następnie nie czekając na jakąkolwiek odpowiedź ze strony dziewczyny, wpił się zachłannie w jej malinowe usta, które kusiły go już cały dzień.
*Koniec retrospekcji*
warto było poczekać *-*
OdpowiedzUsuńO mój Boże XD niesamowite. Juz sie nie mogę doczekać nexta
OdpowiedzUsuńKiedy next ?
OdpowiedzUsuńHej :) rozdzial superowy :) następny tez bedzie jako retrospekcja czy juz w czasie terazniejszym ? Czekam z niecierpliwoscia :D
OdpowiedzUsuńnajlepszy <33
OdpowiedzUsuńrozdział naprawdę świetny jak zawsze, ale z niecierpliwością czekam powrót do teraźniejszości!!
OdpowiedzUsuńnexty będą dla mnie najcudowniejszym prezentem świątecznym!!!
OdpowiedzUsuńSOMEDAY <3 potrzebuję cię jak #powietrza
OdpowiedzUsuń