Chapter XX cz.1

Kochani!
Na samym początku chciałam Was cholernie mocno przeprosić za to, że rozdziału nie było tak długo. Naprawdę. 
Nie będę wymyślać jakiś historyjek, bo prawda jest tylko i wyłącznie taka, że moja wena na te opowiadanie gdzieś zniknęła. 
Rozdział, który wstawiam nie wyszedł mi totalnie i mam nadzieję, że tą rzecz również mi wybaczycie. 
Jeszcze raz przepraszam i zapraszam na tak długo wyczekiwaną 20 xx

***
*Retrospekcja*

Dziękuję Ci, że znosisz moje humory, prowokacje, złość, wredność, głupotę, ironię, zazdrość, złośliwość, smutne momenty, narzekanie, wymyślanie czegoś co jest bez sensu, odchodzenie, robienie czegoś bez przemyślenia.. Dziękuję, że znosisz to, czego nie sposób czasem znieść.. Czasem tego tak dużo, a Ty jednak przy mnie jesteś.

- Harry? Hazz? – no i gdzie on, do cholery jest? – Harry!
Szesnastoletnia brunetka już od dobrych kilku godzin próbowała skontaktować ze swoim chłopakiem – który tak nagle wybył z domu o szóstej rano, nawet jej o tym nie informując – a on jakby specjalnie uniemożliwiał jej to niemalże na każdym kroku. I to dosłownie! Jeszcze wczoraj umawiali się przecież, że Harry odbierze ją dziś z pracy, a potem skoczą gdzieś na miasto. No i żeby nie było, czekała na niego. Czekała bite dwie godziny! Ale ludzie ile można? 
Nie miała więc innego wyboru, jak wrócić z domu na piechotę z czerwonymi ze złości policzkami… Doskonale rozumiała, że mogło mu coś wypaść, jakieś spotkanie czy inne cholerstwo. Okay. Ale mógł ją chociaż o tym powiadomić, na litość! 
I czemu w dodatku dzisiaj musiał coś takiego odwalić? Co? Nie mógł jutro? Jutro albo w każdy inny dzień? W końcu dziś… Dziś jest ich rocznica… Ich pierwsza rocznica. To chyba coś oznacza, no nie?
Teraz zrzucając z nóg znoszone trampki, Charlie mruknęła wściekle pod nosem, przeklinając cały ten cholerny dzień. Jest już w końcu czwarta, a oni nie wymienili ze sobą nawet jednego zdania. 
Niech lepiej znajdzie sobie dobrą wymówkę!
- Czy ty masz mnie za kompletnego idiotę?! – usłyszawszy krzyk chłopaka z piętra, pełen oburzenia, o mało co nie wpadła na dębową komodę w holu. Jakby już teraz przez jej niezdarność nie była dostatecznie pokaleczona. Przecież ona to nawet patrząc przed siebie potrafi na szklane drzwi wpaść – Oczywiście, że pamiętam! – po kolejnym wrzasku miała przynajmniej pewność, że brunet nie kieruje swoich słów w jej stronę. Na szczęście. Bo w tej chwili gówno ją obchodziło, że Harry mógłby być zły. Ona już przecież od kilku godzin gotuje się z wściekłości i może przysiąc, że jeżeli teraz podniósłby na nią głos, ona nie pozostałaby mu dłużna – Nie, Charlie… Ona… To chyba logiczne, że nic nie wie, idioto! – Tak… i właśnie to zdanie spowodowało, że jej ciało spięło się, a ona sama stanęła jak wryta na drewnianych stopniach prowadzących na górę. Nie wiedziała z kim chłopak rozmawia, ale cholernie nie podobało jej się to, że usłyszała swoje imię. Zwłaszcza, że głos bruneta nie brzmiał zbyt przyjemnie. No i… O czym ona nie wie?! - Słuchaj… Przecież mówię, że... Skończ do cholery odpierdalać jakieś głupie cyrki! Przysięgam, że jeżeli się do niej zbliżysz… Nie wyluzuję!... Mieliśmy umowę! Za kilka godzin tam będziemy! – Będziemy?! My?! – Masz czas do siódmej, jasne?!
Okay. Teraz to zdecydowanie przerażenie przejęło nad nią kontrolę, podczas gdy złość niemalże wyparowała. I choć rozmówca mógł być zwykłym kumplem Harrego, na którego on po prostu się wkurzył, Charls już i tak miała przed oczami człowieka, którego imienia nawet nie chciała wymawiać… Nie chciała, bo nawet sam jego dźwięk, wywoływał u niej tonę niepohamowanych i nieprzyjemnych dreszczy… 
A najgorsze jest, że to faktycznie mógł być on… Bo nawet jeżeli Harry przysiągł jej, że żadne sprawy już go ze wspomnianym mężczyzną nie łączą, to ona dobrze wiedziała, że facet łatwo się nie poddaje i jeżeli czegoś chce to, to zwyczajnie dostaje… Tylko do cholery… Czemu gadali o niej?!
- Harry? – mruknęła w końcu i po kilku głębszych wdechach, wychyliła się zza framugi drzwi ich sypialni. Widziała jak chłopak przemierza pomieszczenie w tę i z powrotem, wyraźnie spięty. Wcale jej to sprawy nie ułatwiło, gdyż sama starała się nie dać po sobie poznać, że była świadkiem tej jakże interesującej rozmowy. Ale wystarczyło tylko spojrzeć na jej cholernie trzęsące się dłonie i chyba każdy by się wszystkiego domyślił… Tak jej się przynajmniej wydawało. Jednak… Myliła się.
Styles na jej widok zamiast zmarszczyć brwi i zacisnąć pięści ze zdenerwowania, tak jak to sobie wyobrażała, uśmiechnął się tylko lekko, prawdopodobnie w ogóle nie wpadając na pomysł, że dziewczyna od dłuższej chwili mogła znajdować się już w domu. 
Albo jest głupi, albo jest naprawdę świetnym aktorem.
- Tak słońce? – Charlie odwzajemniła gest, próbując ze wszystkich stron odgonić od siebie uczucie strachu. W końcu, może – na pewno – znowu niepotrzebnie panikuje? Nie słyszała przecież całej rozmowy, więc nie wie o co chodzi. Może to nie on… Może to… 
Może go po prostu o to zapytasz, co?!
- Um, ja… Ty… Czy ty… Widziałeś moje klucze? – wypaliła na jednym wydechu, od razu strzelając sobie w myślach w tył głowy. Żartujesz sobie, tak?! Klucze?! Klucze?! 
Charls dostrzegając zdziwienie i wyraźne zaskoczenie chłopaka oraz jego wysoko podniesioną prawą brew, zaczęła marzyć tylko o tym, by zapaść się pod ziemię. Głupota jak widać nie zna granic. 
- Klucze? – cień, którego nie była w stanie zidentyfikować, przemknął przez twarz bruneta, uważnie śledzącego jej każdy ruch. Zdążyła zauważyć jak jego dłoń nerwowo przeczesuje loki, opadające na jego czoło, co oznaczało, że albo się czegoś domyślał, a ona ma przekichane, albo stresuje się z powodu, którego ona nie zna.
A musi wiedzieć!
- Um, no tak… Nie wiem gdzie je dałam… - bąknęła po raz kolejny, zagryzając przy tym swoją dolną wargę. Nigdy nie potrafiła dobrze kłamać, każdy głupi doskonale zdałby sobie sprawę z jej ściemniania… a co dopiero Harry. W dodatku… sama miała pewność, że długo tak nie wytrzyma. Wybuchnie, prawdopodobnie z nieprzyjemnym dla siebie skutkiem.
- Charlie czy ty… - widząc znajomy błysk w oczach chłopaka, zamiast zamknąć się i wycofać do tyłu, ta zakładając ręce na piersi, spojrzała na niego oskarżycielsko. 
- Z kim rozmawiałeś przez telefon? – choć w tej chwili w oczach Harrego wyglądała na nieźle wkurzoną, to jednak strach przez nią przemawiał. Strach, że otrzyma odpowiedź, która jest najbardziej oczywista.
- Słucham? – robiąc krok do przodu, wsunął urządzenie do lewej kieszeni swoich czarnych rurek. Mimo, że faktycznie był zaskoczony jej pytaniem, wcale nie sprawiało mu one problemu. Wręcz przeciwnie.
- Z kim przed chwilą rozmawiałeś? – Charlie nadal starała się brzmieć na pewną swoich słów i nie pokazywać w żadnym geście swojego rosnącego lęku… 
- Podsłuchiwałaś?
- Nie… Em… Ja tylko… - Nie takiej sytuacji spodziewała się po powrocie do domu. Szczerze mówiąc, myślała, że w ogóle nie zastanie tutaj chłopaka, no bo… skoro cały czas ją olewał, dlaczego teraz miałby tego nie robić? A tu jednak proszę… co za niespodzianka. 
- Wiesz, że tak nieładnie? – postąpiwszy kolejny krok do przodu, znalazł się zaledwie kilka centymetrów przed drżącym ciałem brunetki. Ona, dobrze wiedząc jak jego bliskość na to wszystko wpłynie, sama zrobiła parę kroków, tyle że do tyłu.
- Po prostu…
- Ile słyszałaś? – jego oczy pociemniały, co od razu spowodowało, że w gardle Charlie pojawiła się ogromna gula, a gdy jej plecy zderzyły się z chłodną ścianą, była pewna, że zaraz zemdleje. 
- Ja… Um… - Czy ty mogłabyś powiedzieć w końcu coś sensownego?! Jedno proste zdanie?! – Nic.
- Nic? – zaśmiał się ochryple, opierając swoje duże dłonie po obu stronach jej głowy. Zawsze podziwiał to, że w takiej kruchej i delikatnej osóbce potrafi się zmieścić tyle negatywnych emocji. Że kiedy dziewczyna chce o coś walczyć, to zwykle nie cacka się z innymi. Jednak w tym momencie… Wcale nie miał ochoty na kolejny wybuch z jej strony. Nie dzisiaj – Skoro tak, powiedz mi proszę, skąd wiesz, że w ogóle rozmawiałem przez telefon?
- Ja… - tak, takiego pytania również się nie spodziewała. Prawdopodobnie dlatego, że nie pomyślałaby, że wcześniej udzieli tak głupiej odpowiedzi – Słyszałam, że coś mówisz…  - Cóż za błyskotliwość – Co dokładnie, nie wiem. Dlatego też pytam.
Jednak Styles zamiast zwyczajnej odpowiedzi, pochwycił tylko jej biodra i jednym sprawnym ruchem docisnął jej ciało do swojego. Jakby właśnie to miało sprawić, że Charlie zamilknie, albo najlepiej – zapomni o sprawie.
- Harry… - jęknęła, kładąc jedną z dłoni na jego klatce piersiowej i naciskając na nią z całej siły, próbowała choć trochę zwiększyć między nimi przestrzeń – Z kim gadałeś?
- Z kolegą – szepnął tuż przy samych uchu dziewczyny, delikatnie przegryzając przy tym jego płatek. Jedyne na co czekał w tym momencie, to na ciche jęknięcie wydobywające się z gardła brunetki… Ale widać, że ta była zbyt zdeterminowana w swoich poczynaniach, bo jedynym gestem na jaki się odważyła, było zaciśnięcie swojej małej piątki na granatowej koszuli chłopaka – Bardzo głupim kolegą.
- Harry… Czy ty… Ty znowu… Czy…
- Chyba się nie dogadamy, co? – jego śmiech po raz kolejny zabrzmiał w pomieszczeniu, gdy z niemałym uśmiechem na ustach, wpatrywał się w niemogącą się wysłowić drobną brunetkę… Gdyby ona tylko wiedziała, że on sam ledwo się trzymał – Widzę, że moja obecność za bardzo cię rozprasza. 
- Więc przestań – Rzeczywiście, pokazałaś jak bardzo ci na tym zależy!
- Przestać co?
- Odsuń się – szepnęła, czując jak umięśnione ciało bruneta napiera na nią jeszcze bardziej. Jakby tego było mało, jego szmaragdowe tęczówki paliły dziurę w jej zaczerwienionej ze złości i przerażenia twarzy, gdy ona sama rozglądała się wokoło, szukając jakiegokolwiek punktu zaczepienia. Była pewna, że jeżeli w tej chwili spojrzy mu w oczy, po prostu się rozpłacze.
- Czyżby ktoś tu był zły? – niestety chłopak nie dawał za wygraną. Opuszkami palców delikatnie przejechał po jej ramieniu, obojczyku, szyi, tak by na samym końcu uchwycić podbródek dziewczyny w dość silnym uścisku. Teraz nie miała już wyboru.
- Dlaczego nie chcesz powiedzieć mi z kim rozmawiałeś? – jęcząc i kręcąc głową, mimo wszystko próbowała za wszelką cenę wyrwać się z jego objęć. Z objęć w których zawsze czuła się bezpiecznie… Czy ten dzień naprawdę może być jeszcze gorszy?
- Ponieważ to… tajemnica – właśnie dzięki tym słowom, słone łzy zaczęły niekontrolowanie napływać do zaciśniętych powiek brunetki... Nie chciała na to pozwolić. Nie chciała, ale jej opór i tak nic nie dawał – Charlie, proszę…
- Więc masz przede mną sekrety? – co miała poradzić na to poradzić? Była zdruzgotana. Zdruzgotana i sfrustrowana, ale kto na jej miejscu by nie był, do cholery?
- Nie masz się o co martwić – szepnął, pocierając jej zaróżowiony policzek. Nie cierpiał patrzeć na nią w takim stanie. A jeszcze bardziej nie cierpiał, gdy to on był tego powodem. Jednak w tej chwili… nie mógł jej tego wyjaśnić. Jeszcze nie teraz.
- To Josh? – przez to, że między tą dwójką nie było ani milimetra przestrzeni, Charlie doskonale poczuła jak całe ciało chłopaka spięło się pod wpływem jej pytania. Ale ona… musiała wiedzieć. 
- Josh? – Harry łypnął na nią pod zmrużonych powiek, dokładnie wypowiadając każdą literkę znienawidzonego przez niego imienia. Wiedział, że się bała, ale nie przypuszczał, że to Josh, ten jebany skurwiel, będzie obiektem jej przerażenia – Słońce, wyjaśnijmy coś sobie, okay? Josha nie ma. Jasne? Mogłabyś już…
- Ostatnio też tak mówiłeś, a potem spotkałam go w domu – na samą myśl o przed tygodniowym spotkaniu, przeszedł ją nieprzyjemny dreszcz. Wtedy zobaczyła mężczyznę po raz pierwszy – i szczerze miała ogromną nadzieję że po raz ostatni – co nie zmienia jednak faktu, że wiedziała na jego temat znacznie więcej niż może się wydawać. Najgorszy w tym wszystkim był szczegół, że Josh cały czas nalega jak tylko może, by Harry wrócił do jego „biznesu”.
- Charlie, proszę. Nie zaczynajmy czegoś, co już nie istnieje – westchnął, przecierając dłonią swoją, ozdobioną grymasem, twarz. Tak, on też zdecydowanie inaczej zaplanował sobie ten dzień.
- Więc to on?
- Nie! – warknął wściekle, od razu odwracając głowę. Miał nadzieję, że kilka głębokich oddechów pomoże opanować mu zdenerwowanie, które zaczęło się w nim kumulować. Ale niestety… Na ziemię przywróciły go dopiero zaczerwienione oczy, wpatrujące się w niego z wyraźnym strachem przed jego kolejnym wybuchem – Nie, to nie on. Okay? Przysięgam, Ness. Wierzysz mi?
- Ja… - znowu niepotrzebnie panikujesz, Charlie. To chyba logiczne, że to nie on. Harry nie zrobiłby ci czegoś takiego – W takim razie kto? 
- Dowiesz się. Dziś wieczorem, obiecuję.
- Dziś o siódmej? – Harry odsuwając się od jej ciała i zmierzając w kierunku wyjścia, zacisnął mocno szczękę. Mógł sobie tylko wyobrazić jakie scenariusze przewijają się przez jej głowę. I był w stu procentach pewien, że nie było tam żadnego ze szczęśliwym zakończeniem.
- Tak, dziś o siódmej – szepnął, walcząc ze samym sobą, by nie wrócić do niej i nie zetrzeć tych paskudnych łez, wynurzających się spot jej powiek – Charlie… Proszę nie bój się.
- Po prostu martwię się o ciebie. To tyle – Charlie wzruszywszy ramionami, spoglądała jak najważniejsza dla niej osoba, miłość jej życia, znika za drzwiami sypialni, zostawiając ją kompletnie samą... Samą, ze słonymi łzami spływającymi po policzkach.

cdn.

________________
Tak, ten rozdział jak pewnie zauważyliście jest powrotem do przeszłości - mam nadzieję, że Wam to nie przeszkadza, zważywszy na to że pewnie oczekiwaliście dalszego rozwoju akcji z poprzedniego rozdziału - i że podzielony jest na części. Więc od razu uspokajam, będą tylko 2 częsci, a potem od razu wracamy do rzeczywistości ;) xx

23 komentarze:

  1. Jak dla mnie świetnie <3 Mimo, że to powrót do przeszłości to jest genialny ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. tyle czekania ale warto było :***

    OdpowiedzUsuń
  3. Matko, rozdział naprawdę dobry. Kapcie spadły, ale dupa jeszcze została na swoim miejscu. Zobacze, jak to wszystko rozwiniesz w kolejnym rozdziale :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetnie piszesz, z rzadko spotykaną lekkością. Ale tracisz na tym, ze tak rzadko dodajesz, choć rozumiem, wena siłą wyższą XD tak wiec czekam i czekam i czekac będę. Ps, nie przejmuj się ilością komentarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej :) rozdział świetny, ogólnie cały bloga taki jest. Szkoda, ze tak rzadko dodajesz cos nowego :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdział meeega XD kiedy dodasz dalszą część ?

    OdpowiedzUsuń
  7. zarąbisty! <3 :D hah jak zwykle ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeny! Tyle czekałam na ten rozdział i nie zawiodłam się. Nie mogę doczekać się kolejnego.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobra. Przyznam. Rozdział na pewno długi nie jest xD. Ale to nic! Ważne, że się starałaś i wyszedł bardzo fajny!

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny. Przykro mi to mówić ale wolę takiego Harrego niż jak jest taki uhgr

    OdpowiedzUsuń
  11. Boże... Wspaniały, wspaniały i jeszcze raz wspaniały rozdział. Tyle emocji. Brak Mi słów. Bardzo Ci dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny !!! <3 Czekam na next'a ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam ten rozdział, długo czekałam na taką akcję i jestem bardzo zadowolona. Nie wiem czemu ale teraz Harry mi przypomina obłąkanego, czarnego anioła który w swój psychiczny sposób pokazuje że jest stróżem jej duszy i jest w przekonaniu że tylko on może ją ranić i kochać jednocześnie, a każdy inny zostanie brutalnie zmieciony z powierzchni ziemi jeśli dotknie jego skarbu, ma urojenia bo odstawił leki a jego rozdwojenie jaźni się nasila *0* Tak się kończy czytanie fantastycznych książek, ale jak to dobrze działa na wyobraźnie ! do tego w tle I See Fire, czego ja mogę chcieć więcej ? <33 Kimiko

    OdpowiedzUsuń
  14. kochanie mozezsz mi opowiedzieć o czym jest dokładniw te ff bo już całkowicie zapomniałam a do tego dawno go ni ebył :) ps. czekam na opdpowiedz :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ale akcja. :> Ja chce już kolejny i kolejny rozdział. :D

    OdpowiedzUsuń
  16. rozdział genialny, czekam z niecierpliwością na następny, ale jednak lepiej by było, gdybyś najpierw je sprawdzała, a dopiero potem wstawiała. O wiele lepiej czyta się taką super opowieść bez błędów :) pozdrawiam .xx

    OdpowiedzUsuń
  17. Ale się cieszę, że Styles przyjechał! *-* No normalnie fazaa *___* Ale z drugiej strony mam ochotę mu przyjebać ;-; Harry, ty pieprzony idioto! Wszystko spieprzyłeś! WSZYSTKO! Masz teraz do niej iść i błagać o wybaczenie T^T Bo inaczej będzie z Tobą naprawdę źle T^T

    OdpowiedzUsuń
  18. Pozdrawiamy z wycieczki XD czytalam teraz Twój fanfiction na glos i zalatwilam ci kilka dodatkowych czytelniczek XD kiedy dodasz next ?

    OdpowiedzUsuń
  19. Tu zasrany, dupku! Jako możesz?! Zjawiasz się u niej, ona cię przeujmuje, a ty wszystkie spieprzasz! Gratulacje Harry! Masz się czym chwali! ;*

    OdpowiedzUsuń
  20. Cudne.! A Harry znowu jest debilem ; p Czekam na następny ; )

    Julka.

    OdpowiedzUsuń
  21. No siemanko :) bo ja tak często zaglądam na Twojego bloga i się zastanawiam, czy blog jest zawieszony ? Szukałam informacji i juz sama nie wiem. Jesli jest to przykro mi, ale poczekam aż cos dodasz, a jesli nie to tez będę czekac :) masz talent dziewczyno, nie zmarnuj go :D Lilithium

    OdpowiedzUsuń