PRZECZYTAJ NOTATKĘ NA DOLE
Nie można zapomnieć tego co było. Nie możesz wymazać z pamięci tych wyjątkowych chwil spędzonych razem, ściskając się za ręce i uśmiechając do siebie. Nie da się ot tak żyć bez bolesnych wspomnień. Ale po co chcesz zapominać? Po to, by znów popełnić ten sam błąd drugi raz? Pamięć, to coś cennego, a wspomnienia, nawet te, które otwierają stare, ledwo posklejane rany na sercu, pozwalają iść inną drogą, poznawać nowe ścieżki, dzięki którym możemy być szczęśliwi. Przeszłość jest kluczem do przyszłości, uczy nas, przypomina błędy i nie pozwala ich powtórzyć.
Jednak mimo wszystko… nie zamierzała przestać tej męczarni… nie teraz, nie kiedy tyle się wydarzyło.
- Stój!
Wpadając w gąszcze chwastów pobliskiego lasu, usłyszała za sobą jego przeraźliwie wściekły głos. Mogła sobie tylko wyobrazić, jak bardzo chłopak jest na nią wkurzony. Choć wkurzony, to pewnie za mało powiedziane.
- Charlie, stój do cholery!
Syknęła z bólu, uderzając ręką o kolejny konar drzewa. Jej spanikowany wzrok przeszukiwał każdy, nawet najmniejszy zakamarek tej dziczy, byleby tylko znaleźć jakiekolwiek miejsce do ukrycia.
I znowu to samo.
Po raz kolejny to ona musi się ukrywać. To ona, a nie on, musi uciekać. Tylko dlaczego? Dlaczego choć raz nie mogą zamienić się miejscami? Dlaczego to Charlie musi cierpieć i tłumić w sobie uczucia, których do końca nie rozumie? Dlaczego nie może być na opak?
- Charlie!
Busz stawał się coraz gęstszy, tak, że promienie – i tak marnego już słońca – nie miały żadnych szans, by się przez niego przedrzeć.
I pomyśleć, że pomimo iż dziewczyna spędziła w Londynie praktycznie całe swoje życie, miejsce to widziała pierwszy raz na oczy.
Z czego wynikało również jej obecne rozeznanie w terenie.
Błądząc tak bezkreśnie pomiędzy mnożącymi się drzewami, próbowała choć na chwilę unormować swój przyśpieszony oddech. Nie musiała też wytężać słuchu, aby uświadomić sobie, że chłopakowi ta czynność również nie wychodziła najlepiej…
Był za blisko…
Zagryzła wargę, tłumiąc cichy szloch – próbujący przedostać się przez jej drżące gardło – oraz kolejne kilogramy łez, bezwładnie spływających po jej policzkach.
Weź się w garść kobieto!
- Zatrzymaj się!
Jedyną rzeczą o jakiej marzyła – zderzając się z zaśnieżonym podłożem – było zapaście się właśnie pod ziemię. A to, że ujrzała rozerwany materiał, cieniutkiej jak na taką pogodę, kurtki i sączącą się z ręki krew – wcale nie dodało jej otuchy. Wręcz przeciwnie – przerażenie rosło w niej z sekundy na sekundę coraz bardziej. Bo jedyną rzeczą o jakiej myślała w tamtej chwili, były czarne już i wściekłe oczy bruneta, będącego kilka kroków za nią.
- Charlie!
Czołgając się po ziemi z twarzą wykrzywioną w bólu, przykucnęła za najbliższym i wydającym się największym, drzewem. Syk wydobył się z jej ust, kiedy podciągnęła kolana tak, by ukryć się jak najbardziej.
Będąc małą dziewczynką, nie tak wyobrażała sobie swoją przyszłość…
Nawet przez myśl jej nie przeszło, że właśnie tak będzie wyglądać jej obecne życie. I że to ona sama, przypominać będzie samo nieszczęście.
Nie.
Ona widziała siebie uśmiechniętą. Ze szczęściem w oczach. Cały czas radosną, kochającą i cieszącą się rzeczywistością. Mającą przy sobie najlepszych przyjaciół, gotowych skończyć za nią w ogień i tą ukochaną osobę… Kogoś kto będzie tylko i wyłącznie dla niej. Kogoś kto nigdy jej nie opuści, kto pocieszy w smutnych momentach i zawsze będzie ją bronił. Kogoś kto będzie znosić jej najgorsze humory, prowokacje, narzekanie, złości i głupotę. Człowieka, który zniesie to, czego tak naprawdę czasami nie da się znieść. Takiego, który mimo to wszystko wciąż z nią będzie i zaakceptuje taką jaką jest. A nie taką jaką chciałby aby była. Prawdziwą miłość.
Ale życie to przecież nie bajka, prawda?
Tu, droga człowieka nie zawsze kończy się happy end’em. A marzenia niby proste do spełnienia – rzadko osiągają pełny sukces.
A przecież jeszcze tak niedawno, była w stanie w to wszystko uwierzyć. W każdym bądź razie, w swoje szczęśliwe zakończenie.
*Retrospekcja*
- Harry? Jesteś tu? – cichutki głos odbił się echem od niemalże wszystkich ścian mieszkania, które – gdyby nie krople deszczu dudniące o szyby okien – dalej tonęłoby w kompletnej ciszy. Co w tym miejscu, naprawdę nie byłoby do końca normalne.
Robiąc kolejny krok do przodu, zatrzęsła się lekko, czując nieprzyjemny chłód. Jej nogi mimowolnie pokierowały ją wzdłuż beżowego korytarza, ozdobionego tysiącem zdjęć, wprost ku mocnym, dębowym – a co najważniejsze – zamkniętym drzwiom, obecnej sypialni dziewczyny.
- Harry?
Głośny brzdęk, wydobywający się kiedy nacisnęła klamkę, sprawił, że podskoczyła, a jej serce zaczęło wybijać przyśpieszony rytm.
Jeszcze nigdy nie czuła się tutaj tak niekomfortowo.
- Jesteś tu?
Drewniana powłoka z niemałą siłą, prawie że wgniotła się w sąsiednią ścianę pokoju, gdy zastając przed sobą niecodzienny widok, brunetce z przerażenia puściły nerwy.
Kilka stóp od niej, z zaciśniętymi pięściami, twarzą ociekającą krwią i rozerwaną koszulką, stała oparta o szafę, jak gdyby nigdy nic – najważniejsza osoba w jej życiu.
- Boże drogi… - szepnęła zasłaniając dłonią drżące usta, w czasie kiedy to po jej zaróżowionych policzkach, niekontrolowanie spłynęły słone łzy – Co się…
- O nie, kochana – gardłowe warknięcie przerwało jej pytanie, doprowadzając ją tym samym niemal do skraju załamania.
Nawet z tej odległości, wyczuła od chłopaka przed nią, odór alkoholu…
A przecież obiecał…
- Teraz to tobie należy się pięć minut sławy.
- O czym ty mówisz? – jąkała się, dobrze wiedząc, że skoro sięgnął on właśnie po procenty, sprawa nie była prosta.
- Nie kłam! – dziewczyna po raz kolejny drgnęła, nie będąc przyzwyczajoną do takiego tonu. Owszem, jak każdej parze, zdarzały im się już wcześniej kłótnie i sprzeczki. Tyle, że problemy zwykłych związków, daleko odbiegały od ich… - Dobrze wiesz o czym mówię!
Dopiero kiedy chłopak zrobił kilka kroków do przodu, a ona naparła plecami na ścianę, ujrzała jak czarny kolor przybrały jego oczy.
Ciemność po raz kolejny zawładnęła kimś, kto nie potrafił sobie z nią poradzić.
- Jak było w pracy, co? Pochwal się! Co tam u twojego kochanego Steva?!
- Harry…
- Przestań powtarzać moje imię i odpowiedz na pieprzone pytanie!
Cichy szloch, wydobywający się z jej ust, zamiast go powstrzymać, dał mu tylko napęd i zachętę do kolejnych czynów.
Tak więc chwytając nadgarstki Charlie i przyciskając je po obu stronach jej głowy, naparł na całe jej ciało, tak, że między nimi nie było teraz nawet milimetra przestrzeni.
- Wyobraź sobie – syknął wprost do ucha dziewczyny, zagryzając przy tym jego płatek – Że spotkałem tego kutasa dzisiaj na siłowni. Chwalił się przed swoimi koleżkami, jak to, podczas popołudniowej nieobecności szefa, prawie że bzyknął jedną ze swoich współpracownic... Przez przypadek też, usłyszałem jej imię – serce brunetki omal nie wyskoczyło z piersi, słysząc kolejne słowa chłopaka. Jej ciało całe drżało i tylko fakt, że Harry przygwoździł ją do ściany, uchronił ją od tego, by nie zderzyć się z posadzką – Zgadniesz jakie?
Chyba mu nie uwierzyłeś, do cholery?! – krzyknęła.
Ale tylko w myślach.
Bo tak naprawdę, żadne słowo, żaden dźwięk, nie opuściło jej ust.
- Pomyśl, co poczułem – ścisnął jej skórę tak mocno, jak gdyby chciał się upewnić, że zostanie po tym ślad – Kiedy dotarło do mnie, imię MOJEJ dziewczyny…
- Proszę…
- Nie byłem zbyt szczęśliwy.
- Przecież to…
- No co?! – wrzasnął, potrząsając nią i wywołując tym samym głośny jęk
- Kocham cię, Harry – słowa wypłynęły z jej ust, zanim miała jakąkolwiek szansę przemyśleć sobie ich konsekwencje.
Dlaczego to powiedziała? Po to by go uciszyć? Pod wpływem chwili? Czy może to szczerość w końcu przez nią przemówiła?
Dziewczyna przełknęła ogromną gulę w gardle i zamykając powieki, przygotowała się na nadejście kolejnej fali przekleństw.
Jej serce i tak było już dostatecznie złamane.
Uczucie, które już tyle czasu do niego żywiła, nareszcie wyszło na jaw, zastając przy tym tylko druzgocącą ciszę.
Bała się nawet na niego spojrzeć. Najchętniej wybiegłaby stąd, trzaskając drzwiami. Ale nie mogła. On jej na to nie pozwalał.
- Co powiedziałaś? – nawet to, iż usłyszała szept, zamiast donośnych krzyków, ją nie uspokoiło. Zaczęła się szarpać, wierzgać nogami i rękami, byleby tylko się wyrwać – Spójrz na mnie.
Zaprzeczenie ruchem jej głowy, spowodowało jedynie kolejne ściśnięcie jej nadgarstków. Czy on naprawdę nie widział, jak wielki ból jej sprawiał?
- Ness, spójrz na mnie.
Trzęsąc się z przerażenia, otworzyła oczy, dostrzegając przez sobą niesamowicie szmaragdowy odcień tęczówek.
Wrócił…
- Co powiedziałaś? – zapytał po raz kolejny, czując jak po jego ciele rozchodzi się fala gorąca, której jeszcze nigdy nie czuł.
- Kocham cię – całą swoją uwagę skupił na ruchu jej warg. Nigdy nie spodziewał się, usłyszeć od kogoś, zwłaszcza od niej, tych słów. Nie był dobrym człowiekiem, i doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Ona również wiedziała o każdej rzeczy i decyzji, jakiej dokonał. Tym bardziej więc, nie potrafił uwierzyć w to co słyszy.
Widział też jednak jej przerażenie i wahanie, co gorsza – dostrzegł ból i strach, wymalowany na jej twarzy. Dlatego też, czym prędzej puszczając jej, małe w porównaniu z swoimi, dłonie – objął najdelikatniej jak tylko potrafił twarz brunetki, nachylając się ku niej.
- Ja też cię kocham – szepnął zagryzając dolną wargę – Dlatego nie pozwolę, by ktokolwiek cię dotknął czy skrzywdził. Jeżeli tak się stanie…
- Harry… – mimowolnie uśmiechnął się, kiedy do jego uszu dobiegł lekki chichot osóbki przed nim – Proszę…
- Kocham cię Charlie.
*Koniec retrospekcji*
Ucieczka od emocji nigdy się nie udaje. Trzeba się z nimi zmierzyć, poradzić sobie i z nimi, i z ludźmi, których dotyczą.
_____________________________________
Skarby moje kochane, więc tak. Rozdział jest dłuższy od pozostałych i mam nadzieję, że choć odrobinkę wam się spodobał. Poza tym chciałam zapytać, czy ta historia zaczęła Was nudzić? Nie wiem, fabuła do kitu?
Wiem, że znowu ględzę i marudzę, ale komentarzy ciągle ubywa. Ja wiem, że nie mam wielkiego talentu, ba nawet talentu nie mam, ale strasznie kocham pisać, a fakt, że komuś się to podoba jest niesamowity, i właśnie dlatego tak bardzo proszę Was o te nieszczęsne komentarze.
Nie chciałam wprowadzać tego, co autorzy na innych blogach. Ale chyba inaczej się nie da. Mam nadzieję, że to zrozumiecie:
15-20 Komentarzy = Nowy Rozdział
Kocham to opowiadanie! Jest takie tajemnicze i Wgl ale strasznie wciąga! Czekam na następny <3
OdpowiedzUsuń.
OdpowiedzUsuńBoże czuję ogromny niedosyt po tym rozdziale i chcę więcej! Niesamowicie umieściłaś emocje w swoich opisach i sprawiłaś, że przez cały rozdział siedziałam jak na szpilkach. Świat wokoło przestał istnieć. Pokazałaś nam kolejny wątek z ich znajomości i szczerze to naprawdę oni wiele we dwójkę przeszli. Jestem ogromnie ciekawa jak to się wszystko dalej potoczy i mam nadzieje, ze juz niedługo pojawi się nowy rozdzial :D
OdpowiedzUsuńTrzymaj się kochana xx
o matko ta retrospekcja, nie wierze
OdpowiedzUsuńkocham to ff, naprawdę hagdskwk
"Trzęsąc się z przerażenia, otworzyła oczy, dostrzegając przez sobą niesamowicie szmaragdowy odcień tęczówek
OdpowiedzUsuńWrócił…" - najpiękniejszy kawałek rozdziału, ale cały był piękn,y cały ubrabył w emocjie, ich relacja porywa. Wszytsko, każdy opis jest głęboki. Nie masz talentu.? Gdybyc go nie miała nie było by cię tu. To jeden z rozdizałów który najbardziej mi się spodobał. Moja wyobraźnia działa czyli świetnie się spisałaś. Jedyne co mnie ciekawi to jak to będzie dalej kiedy przejdziemy do jakiejś akci. Rozdział jest naprawdę dobry i nie wiem co jeszcze mogę dodać. Powodzenia xx @breathbeel
Znudził? Jaja sobie robisz?
OdpowiedzUsuńTo jest adsjpwojeoifdjpcerjsfd
Zakochałam się w tym opowiadaniu
Nie wiem sama co mam mówić
Przez ciebie mam kompleksy pisarskie
ajeifdojwirsjf
@cyrulez
Strasznie podoba mi się twój styl pisania jak i zarówno to opowiadanie. Jest w nim tyle emocji. Kochamm <33
OdpowiedzUsuńNajlepszy blog jaki czytam :)
OdpowiedzUsuńMatko dawaj nexta i to już teraz! Nie będę spała przez Ciebie :) Harry ją znalazł i co dalej?
OdpowiedzUsuńI want know!
Katie/Nelly
:D
OdpowiedzUsuńTo jest takie życiowe i prawdziwe że każdy rozdział czytam po kilka razy. Poproszę kolejny ;)
OdpowiedzUsuńJest super ! I jeszcze w takim momencie skończyłaś -,- Czekam na next ! ;)
OdpowiedzUsuńNatalie ♥
Zajebi**y ! Czekam na next. :)/ Aga
OdpowiedzUsuńBOŻE, LUDZIE, BŁAGAM, KOMENTUJCIE TO! Po pierwsze - bo najprawdopodobniej umrę straszną, powolną śmiercią z niecierpliwości, a po drugie - ONA NA TO ZASŁUGUJE, NIE WIDZICIE TEGO? Z każdym rozdziałem upewniam się, że to ff jest perfekcyjne. Jedno z najlepszym, jakie czytałam.
OdpowiedzUsuńNa początku ucieczka... Teoretycznie dość monotonna scena, ale nie u Ciebie. Ty dałaś jej takie emocje, że pochłonęłam ją jednym tchem, jednocześnie bojąc się i oczekując, że Harry ją znajdzie... A potem ta retrospekcja, przy której zrobiło mi się tak zajebiście gorąco. Boże, teoretycznie nie powinno się być zwolennikiem toksycznych relacji, ale szczerze - które moje opowiadanie jest normalne? :P Dlatego uwielbiam Someday - ich relacja balansuje na tak cienkiej granicy miłości i nienawiści, że ja też jestem rozbita po każdym rozdziale.
A zakończenie... JEZU, BŁAGAM, LUDZIE KOMENTUJCIE, JA MUSZĘ WIEDZIEĆ, CO DALEJ! SPINAJCIE TYŁKI I NAPISZCIE CHOCIAŻ KILKA SŁÓW. To chyba nie tak wiele, no nie?
<3
Zgadzam się w 100% z osobą wyżej. Jednym słowem
OdpowiedzUsuńR
E
W
E
L
A
C
J
A
Błagam daj jak najszybciej kolejną dawkę emocji <333
Kocham to i czekam na nn <33
OdpowiedzUsuń