Jeśli chcesz, zniknę z twojego życia – ostatecznie, definitywnie, na zawsze. Tylko spójrz w moje oczy i powiedz, że już ani trochę mnie nie pragniesz, nie kochasz i nie potrzebujesz. Jeżeli tak. To odejdę.
Z drugiej strony, jak nazwać to, kiedy chce ci się płakać a nie możesz? Kiedy roznosi cię gniew, ale jesteś spokojny? Kiedy smutek rozrywa ci serce, a mimo to, wciąż się uśmiechasz?
A przyczyny tego są różne.
Brak zaufania. Wstyd. Samotność. Chęć duszenia wszystkiego w sobie, bo uważa się, że samemu przecież damy sobie radę, że niepotrzebnie będziemy tylko obarczać naszymi problemami innych ludzi.
I choć tego nie kontrolujemy...
To właśnie to nas zabija.
Od środka.
Tam gdzie po pewnym czasie, pomoc może już nie dotrzeć.
♥♥♥
Ciepła dłoń dwudziestolatka irytująco-wolno sunęła wzdłuż uda dziewczyny. Czując jak jej ciało drży pod jego dotykiem, uśmiechnął się pomiędzy pocałunkami, usatysfakcjonowany tym, że dalej działa na nią dokładnie tak samo jak kiedyś.
Mruknął gardłowo, czując jak brunetka, owijając sobie wokół palca jeden kosmyk jego włosów, szarpnęła nim dosyć mocno.
Wszystko działo się tak szybko, że Charlie nawet nie zauważyła kiedy chłopak naparł na nią tak mocno, że ta niemalże leżała pod nim, drżąc z przyjemności.
Ale to musiało się skończyć.
- Przestań – cichy pisk wydobywający się z jej ust, już po chwili został zagłuszony sto razy głośniejszym jękiem bruneta – Proszę…
To wszystko nie powinno było mieć miejsca. I dzięki Bogu, oboje mają tego świadomość.
Ale skoro tak, to dlaczego chłopakowi, dopiero po ogromnych trudnościach, udało się odsunąć od ciała Charlie? Dlaczego dopiero teraz, spoglądając w jej czekoladowe oczy, dotarło do niego jak wielki popełnił błąd?
W samochodzie panowała bezkresna cisza. Dwoje ludzi, niegdyś tak sobie bliskich, teraz wpatrywało się w siebie, szukając gdzieś tam we wnętrzu drugiego, chociażby najmniejszej cząstki tego co było kiedyś, tego dawnego niezapomnianego uczucia.
Harry przełknąwszy ślinę, zwilżył swoją różową wargę językiem, jak gdyby – jeszcze choć przez chwilę – chciał poczuć na niej smak drżących ust dziewczyny.
Rosnące w nim gorąco i pożądanie, nie opuszczało go ani na chwilę. Wręcz przeciwnie – miał wrażenie, że rośnie ono z sekundy na sekundę.
Minęło już tyle czasu. Dwa lata. Pieprzone dwadzieścia cztery miesiące, odkąd po raz ostatni udało mu się połączyć ich, pragnące się, ciała. Ponad siedemset trzydzieści dni, odkąd z tak małej odległości, mógł poczuć – tak przez niego uwielbiany – zapach perfum. Odkąd wplótł palce w jej włosy i cieszył się świadomością, że osoba, która tyle dla niego znaczy, jest przy nim i już zawsze będzie…
Ale czy to wszystko… nie byłoby teraz – zbyt piękne?
- Harry…
Długie, brązowe włosy dziewczyny wykręcone były, delikatnie, we wszystkie strony świata. Jej wargi drżały, niemal błagając o więcej. A w oczach, w których już tak długi czas panowała pustka, nagle rozbłysnęły znajome iskierki. A to wszystko za sprawą jednego dotyku.
Jego dotyku.
Człowieka, który potrafił wyprawiać z nią co tylko chciał.
- Musimy porozmawiać – wyszeptał, zaraz potem zaciskając usta w cienką linię, kiedy to dotarło do niego, jak wielki wpływ miały, w tej chwili właśnie, te dwa słowa, które wypłynęły przez jego gardło.
Wszystko co zapanowało między nimi – chociaż na tą krótką chwilę – pękło niczym bańka mydlana. Uczucia i emocje sprzed godziny – wróciły, a w powietrzu po raz kolejny uniosło się ogromne napięcie.
Charlie odchrząknęła, próbując odgonić od siebie wrażenie, że chłopak, który kilka lat temu zawładnął jej sercem, powrócił… Zresztą…
Przecież to byłoby chore i niemożliwe...
Ale ludzie. Tego nie da się, po prostu, od tak, wymazać z pamięci.
- Charlie…
I kiedy nie wiedzieć czemu, nagle miał zacząć się tłumaczyć i przepraszać, co kompletnie nie byłoby teraz w jego stylu, przerwał mu przepełniony bólem syk.
- Dom jest w drugą stronę.
I choć powinna krzyczeć, wrzeszczeć i pozwolić by jej ręka spotkała się z jego policzkiem… to tylko na tym jednym zdaniu poprzestała, odwracając twarz w stronę okna, tak by nie widział słonych łez, spływających po jej policzkach, zaczęła dusić w sobie kolejne cierpienie.
To ją bolało. Naprawdę.
Nie mogła nic poradzić na to co do niego czuła. Na to, że pomimo wszystkiego miała ochotę już na zawsze przy nim pozostać i wtulić się w bezpieczne ramiona. Na to, że gdy tylko widziała go z inną kobietą, marzyła jedynie o tym by wydłubać jej oczy.
Nie mogła.
Ona jest jedną z tych dziewczyn, które po prostu nigdy nie zapomną szczęścia jakie czuły przy osobie, która je skrzywdziła.
- Wiem. Nie wracamy do domu – westchnął, a ona niemal wyczuła, że pociera twarz swoimi dłońmi.
Tymi samymi, które jeszcze przed chwilą natarczywie badały każdy napotkany centymetr jej ciała.
I cholera pieprzyć wszystko, nie takiej odpowiedzi oczekiwała.
- Jak to nie wracamy do domu?
- Musimy porozmawiać – powtórzył, a napływający chłód w jego głosie, jasno dał jej znać, że dawny Harry, zniknął już ostatecznie.
- Porozmawiać? Nie uważasz, że już trochę na to za późno?
- Spójrz na mnie, jak do ciebie mówię.
Ale jej nie śpieszno było do wykonania tego polecenia. Bo jedyną rzeczą o jakiej w tamtej chwili myślała, było zastanawianie się, jakim cudem jej serce było w stanie przetrwać tyle złamań.
- Masz w tej chwili zawrócić, Styles. Rozumiesz? A potem robić to co wychodzi Ci najlepiej – ignorować i omijać mnie szerokim łukiem. Tylko błagam, tym razem postaraj się bardziej…
- Charlie…
Nie daj mu się. On się nie zmieni. Tacy ludzie się nie zmieniają. Jesteś już pełnoletnia do cholery, po powrocie spakujesz walizki i już więcej go nie zobaczysz. Tylko teraz nie pękaj.
- Zawracaj.
- Daj mi kurwa coś po…
- Wiesz co? Wysiadam.
Nie ścigaj człowieka, który postanowił od Ciebie odejść. Nie proś, żeby został. Nie błagaj o litość. On pojawił się w Twoim życiu tylko po to, żeby obudzić w Tobie to, co było uśpione. Muzykę, z której nie zdawałeś sobie sprawy. Jego misja jest zakończona. Podziękuj mu i pozwól odejść. On miał tylko poruszyć strunę. Teraz Ty musisz nauczyć się na niej grać.
__________________________________________
Hej Kochani. Ja wiem, wiem zawaliłam i to na całej linii. Ten rozdział to kompletna masakra. Naprawdę nie wiem dlaczego w ogóle go tu wstawiam... Cały tekst sprawdzałam kilkanaście razy, i mimo wszystko, dalej jest, za przeproszeniem, do dupy. Tak więc naprawdę wielkie PRZEPRASZAM. Obiecuję, że następny będzie lepszy.
I proszę o komentarze KAŻDEGO kto przeczytał, to mnie ogromnie motywuje, więc prooooszę :)
I do następnego xx
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
woww czarlie wreszcie sięga po rozumek do głowy i się poważniej buntuje i jej jestem pierwsza, czekam na kolejny <33
OdpowiedzUsuńajojeojfjisofjiorgjgijwei
OdpowiedzUsuńświetny i ty doskonale o tym wiesz
dlaczego ja tak bardzo kocham to opowiadanie?
aejfodsjxofugjodiuxgjid
@cyruzel
jeju no a ja już tu miałam nadzieje że harry się zmienił ugh
OdpowiedzUsuńrozdział z.a.j.e.b.i.s.t.y x
Nie gadaj, bo to jest świetne<3 jestem ciekawa co Hazz chciał jej powiedzieć, ale na jej miejscu też bym wysiadła xd
OdpowiedzUsuńMogłabyś mnie informować o nowych rozdziałach? Byłabym wdzięczna
Katie Jankowska/ Nelly Horan
just-a-dream-nelly-story.blogspot.com
No, cieszę się że zmądrzała. Może jeśli wyjedzie chociaż na krótko to coś się zmieni. Mam nadzieję, że następny rozdział dodasz szybciej i będzie dłuższy bo już nie mgoę się go doczekać, a jak tylko zobaczyłam, że dodałaś ten to usmiech pojawił się na mojej twarzy. Więc pisz dalej i dodawaj szybko!
OdpowiedzUsuńDużo weny życzę. ;)
http://pozostac-bez-echa.blogspot.com/
http://historia-o-terazniejszosci.blogspot.com/
http://all-our-life.blogspot.com/
Cudowne zakończenie tym tekstem . :)
OdpowiedzUsuńI wgl. rozdział okropnie mi się spodobał. Pełen emocji i koniec najlepszy :))
Do następnego xx
@breathbeel
Wspaniałe! Kobitko ja nie wiem co ci pisać. To jest cudowne wręcz perfekcyjne.
OdpowiedzUsuńTwoje opisy uczuć są jednymi z najlepszych jakie kiedykolwiek czytałam i tu mówię w stu procentach szczerze. Cały rozdział wyszedł ci świetnie i nie waż się mówić że jest do dupy, no moje opowiadanie do niczego się nie nadaję. Doszłam do tego wniosku po przeczytaniu tej części twojego rewelacyjnego dzieła. No nie wiem... Chciałabym, żeby porozmawiali jestem bardzo ciekawa co powie jej Harry. Wszystko zakończyłaś w takim momencie, że nie można się doczekać następnego rozdziału. Czekam z niecierpliwością i pozdrawiam ~Jukka
zajebisty *-*
OdpowiedzUsuńnom nom nom *_*
OdpowiedzUsuń''Rozdział to kompletna masakra'' Ja ci dam masakra! Masakra to jest tan mój prolog :PP Nie wasz się tak mówić, słuchaj się siostry :P (co z tego,że młodszej xd)
OdpowiedzUsuńA więc nasza Charile znów pokazuje swoją złą stronę... W sumie to ją rozumiem Harry na prawdę zawalił na całej linij... a tu nagle ją całuje? Hmm... coś tu jest jeszcze nie tak... ale co? Już w pewnej chwili miałam nadzieję,że Harry się zmieni...
Ugh... czemu ty tak świetnie piszesz,co? Gdzie ja byłam jak Bóg rozdawał taki talent Twoje opisy wszystkich zdarzeń...przemyślenia...
Czemu jak zawsze mam plan się rozpisać, to nagle mnie zatyka?
Bardzo mi się podoba rozdział ;* Nie waż się mówić inaczej!! :P
~Twoja siostra :PP Oliwia.
Mam nadzieję, że nie jesteś na mnie obrażona, wiem, że miałam wpaść w weekend. Obiecuję, że jak tylko ten ciężki czas się skończy, będę regularnie czytać i komentować WSZYSTKO, co napiszesz. WSZYSTKO. Te dwa ostatnie rozdziały utwierdziły mnie w przekonaniu, że wejście tutaj było dobrym wyborem. Uwielbiam sposób, w jaki dobierasz słowa - tak, aby serce mi zaczęło łomotać i uwierz, że jest mi teraz strasznie gorąco. Niesamowite, jak w - w sumie dość krótkiej - części można zawrzeć tyle emocji, ale Tobie się to udaje. Dwoje ludzi, którzy uciekają przed sobą, gryzą się tylko po to, aby ukryć wielkie uczucia, wciąż w nich siedzące. Odkryli je właśnie w tych rozdziałach - nie wierzę, że Harry przyjechał po nią tylko dlatego, że był osobą, która odebrała telefon, po prostu nie. Wbrew temu, jaką ma przeszłość, jak się zachowuje, cholernie zależy mu na Charlie. Pokazał to bardzo dobitnie w samochodzie. Tak, ten moment przyprawił mnie o drżenie rąk i cud, że piszę ten komentarz.
OdpowiedzUsuńTylko... co dalej? Zostawiasz mnie z taką myślą za każdym razem, z ogromnym niedosytem. Punkt dla Ciebie, kochanie! :) xx
Świetny ! ;)
OdpowiedzUsuńNatalie ♥