A kiedy go spotkasz nie daj po sobie poznać, że tęskniłaś. Nie pozwól zaszklić się oczom. Odepchnij jego dłoń, gdy Cię za nią złapie. Bądź zdecydowana. Przypomnij sobie chwile, gdy przez niego płakałaś. Zaciśnij pięści i przejdź obok niego zupełnie obojętnie.
Jak burza wpadła do tej małej klatki, która dzięki Bogu była prawie pusta. Jedynie Jeremy, stażysta podający kawę i robiący notatki, mógł sobie popatrzeć na nią jak na kretynkę. Przez chwilę nie potrafiła złapać oddechu. Przebiegła kilka przecznic, a trzeba wiedzieć, że choć kochała sport, sprinty nie wychodziły jej najlepiej. Za usprawiedliwienie miała to, że brakło jej czasu. Ledwo wróciła z uczelni do domu, a już musiała lecieć do biura, zdążając jedynie zabrać ze sobą teczkę z potrzebnymi papierami. I może gdyby nie ogromny korek, zdążyła by tu taksówką, a nie musiała z niej wyskakiwać i przeciskać się przez sznur również śpieszących się ludzi.
Opierając się o ścianę windy, kątem oka spojrzała na chłopaka, no już mężczyznę, stojącego obok niej z małym uśmieszkiem na twarzy. Tak bardzo go to bawiło? Przynajmniej nie gruchnęła w tą piekielną maszynę, tak jak ostatnio!
- Oh Charlie, nie przejmuj się, jestem pewny, że żadna z kamer tego nie uchwyciła – zaśmiał się. Dupek. I pomyśleć, że gościu ma dwadzieścia cztery lata. Czy skoro jest pięć lat starszy od niej, nie powinien być też choć o odrobinę mądrzejszy?
- Jasne, śmiej się. Moje nieszczęście to przecież taki ubaw. Przypomnę ci to gdy kolejny kubek ohydnej kawy, twojego wyrobu, wyląduje na twojej koszuli.
Chłopak zmierzył ją lodowatym wzrokiem i prychając odwrócił głowę w drugą stronę, udając wybitnie urażonego. Charlie widząc jego reakcję wywróciła jedynie oczami, uradowana, słysząc dźwięk zatrzymującej się windy.
Piętro 20. Nareszcie.
Teraz tylko dotrzeć do swojego pokoju bez narażenia się na spotkanie z panem McCartney’em. Wtedy to już na pewno wyleciałaby stąd na zbity pysk.
To jej pierwsza praca. Wiecie. Taka na poważnie. I od razu spoczywa na niej tak duża odpowiedzialność. W sumie, nigdy nie marzyła o karierze czołowej dziennikarki w jednym z najbardziej popularnych magazynach, ale zważywszy na to, że to i tak ma wiele wspólnego z pisaniem, przyjęła tę propozycję bez zastanowienia. A nawet nie miała pojęcia, skąd ci ludzie o niej wiedzieli. Ale skoro jest dobrze, to po co szukać problemów?
Cichutko, na samych palcach przemknęła przez długi korytarz, uważnie rozglądając się na boki. Niemalże widziała już to gniewne spojrzenie jej szefa. Ale szczerze to wcale mu się nie dziwiła, bo prawda jest taka, że mogłaby się bardziej przykładać. Nie każdy w końcu dostaje taką szansę, prawda?
Zamykając szczelnie dębowe drzwi, oparła się o nie i przymknęła oczy. Przez ten stres było jej strasznie gorąco, a kremowy, dość gruby sweter wcale nie ułatwiał sytuacji.
- Cieszę się, że dzisiaj wpadłaś – o cholera, zaklęła pod nosem i szerokimi oczami zmierzyła krzesło obrotowe mieszczące się przy ciemnym, drewnianym biurku.
Niewysoki mężczyzna, mniej więcej jej wzrostu, o kilkanaście lat starszy, z kilkudniowym zarostem na twarzy i poburzonymi, blond włosami, mierzył ją przenikliwym spojrzeniem.
No to kurwa po mnie.
- Zdajesz sobie sprawę, że to pomieszczenie już od dawna powinno stać wolne? Hm? – podniósł się, a jego opinająca tors koszula pozwoliła dostrzec jej wszystkie jego mięśnie. Zmierzał ku niej swobodnym i jednocześnie szybkim krokiem, a ona starając się zbytnio na niego nie gapić zagryzła wargę i wbiła wzrok w podłogę – To ja cię tutaj zatrudniłem, prawda? Ciebie, nastolatkę bez żadnego doświadczenia, nawet bez CV. Jesteś tutaj już od sierpnia i nie zgaduję mówiąc, że pewnie już od tamtego czasu zaczęłaś się spóźniać. Inni dyrektorzy, tak poważnych firm jak ta, pewnie wykopaliby cię na zbity pysk już po pierwszym tygodniu. A tutaj? Mimo wszystko ciągle tu jesteś. Jak myślisz dlaczego? – przełknęła ślinę widząc czubki jego czarnych, lśniących butów – Bo sądzę, że masz ogromny talent, Charlie. A czegoś takiego nie można zmarnować. Więc weź się w końcu do roboty, ok.?
Nieśmiało uniosła głowę, a ujrzawszy przed sobą brązowe tęczówki, poczuła niechętne onieśmielenie. Biorąc szybki oddech, spontanicznie pokiwała głową, siląc się na jakikolwiek uśmiech.
- Tak też myślałem – zwilżył swoje wargi, które od razu przyciągnęły jej uwagę. Nie miejcie tego za złe tej biednej dziewczynie. Bo co miała zrobić. Jest w końcu kobietą. A kobiety zawsze – no może nie zawsze – zostają onieśmielone przez mężczyzn takich jak on. Tak więc miała pełne prawo do tego, by czuć skurcz w żołądku i nieprzyjemne dreszcze w dole kręgosłupa – Dlatego mam pewną propozycję – O mój Boże, wspomnij tylko o jakimś kontrakcie, a już w stu procentach będę pewna tego, że jesteś Christianem Grey’em, sapnęła w myślach, próbując się przy tym choć trochę uspokoić – W ramach rekompensaty napiszesz artykuł do styczniowego magazynu – oh czyli jednak nie Grey – „Kochasz, a znasz?”. Oto temat. Daję ci czas do sylwestra moja droga. Głównym bohaterem tego artykułu, zostanie nie kto inny, jak wielki Harry Styles. Bożyszcza nastolatek. Chłopak na widok którego ślini się milion dziewczyn. No i twój były, oczywiście. Masz go zniszczyć, jasne? Pokazać światu jaki tak naprawdę jest człowiek, za którego wszyscy chcą skakać w ogień. Ukazać jego prawdziwe, te złe oblicze. Bo, kto zna go lepiej, jak nie ty maleńka? Wiadomo jak podłym i chamskim osobnikiem płci męskiej jest. Poczaruj troszkę. Poza tym masz świetną okazję, aby się na nim odgryźć, po tym wszystkim co ci zrobił. Czy to nie uczciwa robota? Ja po raz kolejny zarobię miliony, a ty w końcu wyrzucisz z siebie wszystkie zbędne emocje. To jak? Umowa stoi?
Decydując się na znajomość z Tobą nie sądziłam, że zaangażuję się w nią tak absolutnie i bezwarunkowo. Że narodzi się we mnie coś znacznie silniejszego, że stanie się to, czego się bałam i zapewne boję się nadal. Dałeś mi odczuć tyle ciepła i tyle zrozumienia, ile nie dał mi w życiu nikt, bo nikt, kogo los postawił na mojej drodze, nie umiał mnie pojąć, nie potrafił mnie zrozumieć. Każdy chciał mnie zmieniać, dostosowywać do subiektywnie postrzeganej przez siebie utrwalonej formuły zachowań i posunięć. Ty jeden nie próbowałeś. Chciałeś mnie taką, jaką jestem, z całą moją złożonością, nieprzewidywalnością, trudną i krytyczną, z wszystkimi moimi wadami.
A teraz?
___________________________________________________________
Wiem, spieprzyłam. Chociażby tym, że rozdział jest straaaaasznie krótki. I patrząc na niego na przestrzeni czasu, gdyż dosyć dawno już go napisałam, dociera do mnie jak tragiczny jest. Tak więc bardzo was przepraszam i obiecuję, że się poprawię.
Uwaga
Teraz będę smęcić. Ale bardzo bym Was prosiła o te nieszczęsne komentarze. Naprawdę. Wasze opinie dają mi niesamowity motyw do następnego pisania. I jeszcze ta radość, że komuś to się podoba. So, please ludzie. Bardzo ;* Do następnego.
A jeśli macie jakieś pytania to zapraszam: http://ask.fm/LaaLaaLoovveeee
A jeśli macie jakieś pytania to zapraszam: http://ask.fm/LaaLaaLoovveeee
Artykuł o byłym Charlie? No to zapowiada się nieźle ;)
OdpowiedzUsuńJestem ciekawa co tam naskroba o Harrym. Dalej męczy mnie pytanie, dlaczego nic nie chce powiedzieć Liam'owi.
Mimo,że krótki to i tak świetny :) Opłaca się czekać :)
Do zobaczenia :* Dużo weny.
TO BYŁO BOSKIE!!!!!!! króciutkie... ALE BOSKIE!
OdpowiedzUsuńOMG ale z tego szefa skurwysyn, za przeproszeniem! Sorka, ale to trzeba być naprawdę nie źle walniętym, aby kazać dziewczynie pisać o swoim byłym chłopaku... Szkoda mi jej, mam nadzieję, ze mu się sprzeciwi i nie napisze nic złego o Hazzie :( Hazzuś ma dobre serduszko :'(
Czekam na next z niecierpliwością, bo Twoje opowiadanie naprawdę bardzo wciąga! Kocham je <3
http://harrykochakotki.blogspot.com/
Czeeeeeeeść! Przybywam z... nominacją do Libster Award! Gratuluję i życzę duuuużo weny :)
OdpowiedzUsuńPytania i szczegóły znajdziesz tutaj: http://harrykochakotki.blogspot.com/
Nicol <3
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuńOch, kochanie! Jasne, że mnie nie zanudziłaś!
OdpowiedzUsuńJa po prostu muszę przyznać, że na śmierć zapomniałam o tym opowiadaniu. Nigdzie go nie zapisałam, ani ty mnie nie informowałaś i tak wyszło... A jak dodałaś ten komentarz, to myślałam, jak głupia ''Co? Ja czytam u niej jakieś opowiadanie?'' No i wchodzę w link, widzę nagłówek i ''Ach to to!'' To świetne opowiadanie, którego przeczytałam prolog i rozdział i jest mega tajemnicze i nic nie rozumiem. Przeczytałam dwa kolejne rozdziały, i co? Nie wiem praktycznie nic więcej. Wszystko jest takie niejasne... Ale zgaduję, że to specjalny zabieg z Twojej strony, byśmy mieli mętlik w głowie, nie ładnie! Cóż, rozkręca się ciekawie i możesz mnie zabić, ale dowiem się, jak doszło do wydarzeń z prologu i rozdziału i o co w nich chodzi!
Czy mogłabyś mnie jakoś informować? Ask, twitter, gadu, tumblr? Jak Ci pasuje? Bo na blogu nie za bardzo...
to jest cudowne ! *o*
OdpowiedzUsuńciekawe co napisze o Hazz :*
liczę, że szybko dodasz następny :*
już nie mogę się doczekać :D
Łuhu! No to jestem teraz bardzo CIEKAWA, co ona napisze! Matko jajko zniosę, jak się nie dowiem! CHCĘ NOWY ROZDZIAŁ KOBIETO! TU I TERAZ!
OdpowiedzUsuńCharlie jest cudowna *.* Oczywiście jest mi jej żal, bo musi patrzeć na swojego byłego i do tego na uczelni ci ludzie.. Eh -.- Nie lubię ich.
Za to uwielbiam twoje opowiadanie i na pewno będę czytać! <3
Całusy, Elie ; *