Chapter I


Warto mieć przy sobie kogoś, kto bez względu na wszystko, usiądzie przy Tobie, złapie Cię za rękę i powie: "Nie bój się, jestem przy Tobie! 

Problem z przeszłością polega na tym, że zawsze jest ona częścią teraźniejszości. Nie można jej od tak wymazać. Wyrzucić niektóre sprawy z pamięci i zapomnieć o nich, jak gdyby nie miały już żadnego znaczenia. Ona coś o tym wiedziała.
Siedząc na parapecie w swoim mahoniowym pokoju, podkuliła nogi, opierając na posiniaczonych kolanach, swoją głowę. Brązowe kaskady długich włosów, zakryły jej twarz po obu stronach, tak, że nikt wchodzący do pokoju, nie mógł ujrzeć jej załzawionych oczu. Wyglądała przez okno, uważnie obserwując ludzi, którzy gnali się do swoich mieszkań, byleby tylko uciec od panującego na zewnątrz mrozu. 
Wszyscy się spieszyli. Nikt nie zatrzymywał się na chwilę, chociażby tylko po to, by zatopić wzrok w zamarzniętym jeziorze, drzewach przystrojonych grubą warstwą śniegu, świetle księżyca czy pięknie oświetlonych kawiarenkach. Kto by zwracał na to uwagę, jeżeli na dworze panuje minusowa temperatura? 
Charlie pociągnęła nosem, ocierając spływającą po prawym policzku łzę. Jej policzki były zaróżowione, a usta lekko sine od nikłego płaczu. Zaciśnięta w pięść dłoń, opadła na puchowe poduszki, wypuszczając jednocześnie z objęć srebrny wisior, zdobiący jej szyję. Nieduży kluczyk zalśnił pod blaskiem księżyca i wygodnie zanurzył się w tkaninie szarej koszuli. 
Zastanawiała się, dlaczego ten rok był dla niej taki okrutny? Co takiego zrobiła, że życie odpłaciło jej się w ten sposób? Czemu ludzie traktowali ją jak śmiecia, jak dziwaka, wyrzutka? Dlaczego matka zostawiła ją w mieście od którego chciała uciec?
Tyle pytań, a ciągle brak odpowiedzi. 
Ciche chrząknięcie, sprawiło, że zacisnęła zęby. Nie usłyszała jak wchodził. Była zbyt zajęta użalaniem się nad sobą.
Wzięła głęboki wdech, odwracając wzrok jeszcze bardziej od strony drzwi. Wiedziała kto wszedł. Nawet z tego miejsca potrafiła rozpoznać ten charakterystyczny zapach perfum czy tam głęboką chrypkę. 
A może to obsesja?
- Twój brat chce z tobą porozmawiać – zaczął, a po jej ciele od razu przeszedł dreszcz. Wyobrażała sobie jak na nią patrzy, to samo beznamiętne spojrzenie, którym obrzucał ją od dwóch lat – Charlie? 
Charlie. Nigdy tak do niej nie mówił, jedynie w wypadkach kiedy był naprawdę wkurzony – czyli przez ostatnie dwadzieścia cztery miesiące. Dziwnie było słyszeć to imię wydobywające się z jego ust. Dla niego zawsze była Ness. Skrótem od jej drugiego imienia. Tylko to było jeszcze wtedy kiedy mu jeszcze na niej zależało. A jak sobie uświadomiła, to było zbyt dawno aby to rozpamiętywać. 
- Wasz ojciec dzwonił – słyszała lekki trzask paneli, gdy ten starając się bezszelestnie, posunął się w przód pokoju. Coś faktycznie musiało nie grać. Zazwyczaj powiedziałby co ma do powiedzenia i wyszedłby trzaskając drzwiami. A teraz gdy ona tonie w wodzie swoich łez, nagle zachciało mu się tu przychodzić? – Charlie
- Zostaw mnie – jej głos przypomniał piśnięcie, mimo iż starała się brzmieć poważnie. 
To wszystko ją już po prostu przerastało.
Słyszała jak chłopak przełyka ślinę i było wręcz wyczuwalne, że bije się z myślami. 
- To naprawdę bardzo ważne – oczywiście, wszystko co ich dotyczy jest bardzo ważne, a ona zawsze musi stawać na rękach aby rodzice byli zadowoleni. Ale czy ktoś kiedykolwiek to ją zapytał o zdanie?
- Za kilkanaście dni tu będą, wtedy z nimi pogadam – zagryzając wargę broniła się przed tym by na niego nie spojrzeć, na niego i na jego szmaragdowe oczy – Nie kłopocz się Styles.
Cisza, która wypełniła pokój była wręcz namacalna. Gdy z niego biło zmartwienie i złość, ona wypełniała się frustracją.
Jak po tym wszystkim, śmiał tu w ogóle przychodzić?
- Nie zachowuj się jak dziecko – syknął, mimo iż nie miał tego w zamiarze, w każdym bądź razie, w takiej sytuacji nie powinien był tego robić, dobrze wiedział po co dzwonił jej ojciec i doskonale zdawał sobie sprawę jak ona na to zareaguje
Zacisnęła palce w pięści, czując jak gniew przejmuje jej ciało. Lepiej w końcu milczeć niż powiedzieć o dwa słowa za dużo. A on chyba naprawdę nie wiedział gdzie znajduje się granica jej wytrzymałości.
- Chodź na dół…
- Wyjdź stąd – warknęła, dygocząc. Nie chciała krzyczeć, nie mogła, nie przed nim
- Ty chyba naprawdę nie rozumiesz, że to coś ważnego – był coraz bliżej niej, za blisko, gdyby teraz się odwróciła i stanęła na brązowej powierzchni, dzieliłoby ich zaledwie jakieś pięć centymetrów
Ale ona jak to ona…
Nie przemyślała tego. Widać było, że wszystkie emocje wzięły nad nią górę, bo już po chwili stała dokładnie w tamtym miejscu, dźgając jego klatkę palcem wskazującym. 
- Coś ważnego?! A co tym razem?! Przeprowadzka do Australii?! Rozwód?! A może kolejne ich dziecko trafia pod naszą opiekę?! – pchnęła chłopaka obiema rękami, ale ten tylko lekko drgnął. Będąc zbyt zajętym badaniem jej twarzy by zwrócić uwagę na cios brunetki, w dodatku jak na niego nie zbyt mocny.
Miał wrażenie, że jego serce zmalało. Widząc ją taką. 
Włosy miała poburzone, pewnie wiele razy przeczesywała je palcami, usta drżące i sine, a oczy podpuchnięte, mimo to nie tracące pięknego odcieniu brązu. A przecież tak nie powinno być, prawda? Nie powinien tak reagować? 
- Char…
- Nie Harry. Wynoś się stąd. A jeżeli piśniesz komukolwiek na dole słówko, że coś ze mną nie tak, przysięgam, że nigdy więcej mnie nie zobaczycie. Ani ty, ani oni! Rozumiesz?! – po raz kolejny jej pięść zmierzyła się z jego piersią, potem znowu i znowu. Ale tym razem jej na to pozwalał, jakby chciał aby jej choć trochę ulżyło – Nienawidzę cię! – w końcu zatrzymał się, będąc już przyciśniętym do twardej powłoki białych drzwi. Zaciskał szczękę, próbując nad sobą zapanować, by jej nie przytulić jak kiedyś, by nie powiedzieć jej, że wszystko będzie dobrze cokolwiek się stało. Teraz przecież nie mógł tego zrobić. Nie mógł, choć chciał – Wyjdź stąd Harry. Zapomnij o tym.
Gdy ona walczyła, tamując łzy, on zrobił jeden ruch tak, że zamienili się miejscami. I w mgnieniu oka jej ręce zostały przytwierdzone po obu stronach jej głowy. 
- Co się stało – wychrypiał próbując patrzeć w jej ciemne tęczówki – Czemu płaczesz
- Obchodzi cię to?! – spuściła głowę, szukając jakiegokolwiek przedmiotu w którym mogłaby utkwić wzrok. 
Obojętność bijąca z jego oczu była dla niej zbyt bolesna. 
- Masz rację – wyszeptał, a ją ścisnęło za serce – To nie moja sprawa.
Puścił ją, odsunął, a następnie wyszedł trzaskając drzwiami. 
Tak jak zawsze. 

______________________________________
Pierwszy rozdział na razie jakiś taki niejaki, postaram się aby dalsze były lepsze ;]

16 komentarzy:

  1. Nawet nie śmiej mówić "nijaki"! Ten rozdział to idealna zapowiedź akcji! Nie mogę się doczekać 2 rozdziału! Mam nadzieję, że pojawi się jak najszybciej. Pisz dalej, bo świetnie ci to wychodzi :D!
    SM

    OdpowiedzUsuń
  2. O fuck!

    Jestem... Jestem.... BOŻE CZY MOŻNA SIE ZAKOCHAĆ W OPOWIADANIU?!
    Bo ja chyba jestem tą nienormalną co pokochała owe opowiadanie! BOSKIE! A ty jeszcze mówisz, ze nijakie? Nijakie?! Ja Ci dam zaraz nijakiego kopa w dupę! Boże, to było cudowne! Dawno czegoś takiego nie czytałam! Masz wspaniały styl pisania. Urzekł mnie :)
    Koniecznie musisz dać jak najszybciej kolejny rozdział! Albo umrę z niecierpliwości!
    Czekam!
    Twoja nowa fanka, czytelniczka i obserwatorka- Nicol <3 :)
    Zapraszam do siebie^^
    http://harrykochakotki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Zajebiście piszesz. To jest jeden z lepszych pierwszych rozdziałów jakie czytałam :) Mam nadzieję, że niedługo pojawi się następny. Życzę weny :)

    Zapraszam na nowego bloga. Opowiada o One Direction, ich trasie koncertowej i młodej stylistce, która powoli zaprzyjaźnia się z ekipą 1D. Co wydarzy się podczas trasy? Czy każdy okaże się być tym za kogo się podaje? Czy miejsca, które odwiedzą sprawią, że staną się inni? A może coś się skomplikuje? Zapraszam: http://lifein-differentstyle.blogspot.com/
    Zwiastun: http://www.youtube.com/watch?v=bDPtlfTXS9Q
    Komentarze i obserwatorzy mile widziani :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten rozdział jest naprawdę cudowny.
    Każdą, z przedstawionych tu scen, przeżywałam wraz z główną bohaterką.
    Masz ogrom talentu, który naprawdę świetnie wykorzystujesz. :)

    Nie pisz, że jest tu coś ,,niejakiego,, bo to bzdury !
    Moim zdaniem, najlepszy początek opowiadania, jaki czytałam. ;*

    Pisz dalej, bo już czekam na kolejną część. :))

    Jeśli możesz informuj mnie o nowych rozdziałach. Najlepiej na moim blogu: spontanicznie-o-1d.blogspot.com
    Dopiero zaczynam, także mile widziane opinie. ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. niejaki - chyba żarty sobie robisz ?
    zakochałam się gdy przeczytałam kilka zdań... o reszcie nawet nie wspominam <3
    masz OGROMNY talent :*
    z niecierpliwością czekam na następne wspaniałe rozdziały :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetnie piszesz ,na prawdę :)
    Gratuluję :)
    czekam na następny :)

    http://noothingisperfect.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow, jestem pod wrażeniem! Ciekawie się zapowiada, poza tym fajnie piszesz, czuć taką lekkość. :) Widać, że lubisz to robić. Jak na razie nie mogę o niczym szczególnym się tu rozpisać, ale to się pewnie zmieni z czasem, z kolejnymi rozdziałami, które na pewno będę czytać! :)
    Pozdrawiam i życzę weny xx

    OdpowiedzUsuń
  9. Mega piszesz :)
    Wiesz, mam jedną uwagę :)
    Myślę, że kiedy dodasz jakiś bardziej nastrojowy szablon zrobi się to jakoś przytulniej ! XD
    Zapraszam do obserwowania i komentowania --> http://vampire-hazza.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudny...
    Naprawdę weszłam patrząc obojętnie, szablon taki nijaki, dziewczyny z nagłówka nie lubię i zaczęłam czytać. Spojrzałam na bohaterów i pomyślałam, że może być fajne, przeczytałam prolog i wtedy zdałam sobie sprawę, że możesz mieć talent. Tylko wtedy jeszcze nie wiedziałam jak te słowa mają się do całej historii. Teraz też do końca nie wiem, po po rozdziale mam mętlik w głowie. Nie mam pojęcia co się wydarzyło. Dlaczego jej rodzice... Dlaczego ona mieszka z Harrym iii ''oini''? Kim są do cholery ''oni''? Naprawdę nie mogę się doczekać 2 rozdziału. Piszesz bardzo ładnie i przyjemnie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jaki nijaki? Jaki nijaki?! ;-;
    Dziewczyno, to jest boskie !!! :D
    Pisz szybko drugi, bo się już doczekać nie mogę ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja kto nijaki??!! Ja się pytam jak nijaki?
    Bardzo rzadko trafiam na opowiadania które tak mocno wciągają czytelnika i już nie mogą się doczekać co będzie się działo dalej.
    Jestem strasznie ciekawa o co chodzi z tym telefonem...dlaczego Harry jest dla niej taki, jakby no nie wiem zimny?
    Masz bardzo dobry styl pisania którego strasznie ci zazdroszczę i to jak przeżywam to wszystko z głównymi bohaterami. Niby napisałaś tylko Prolog i 1 rozdział, a ja już po prostu kocham twoje opowiadanie <333
    Nie mogę się doczekać 2 rozdziału :)
    Życzę cie dużo weny i udanego, szampańskiego Sylwestra :)
    Buziaki :**

    OdpowiedzUsuń
  13. O jejku... to jest boskie! Jak możesz mówić, że to nijakie?! Ja chcę dalej i dalej i dalej!

    OdpowiedzUsuń
  14. twój blog został nominowany do "Liebster Award" :*
    więcej informacji --> http://a-walk-a-remember.blogspot.com/2013/12/liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń
  15. Dopiero dzsiaj znalazłam tego bloga i zaczęłam go czytać i już się w nim zakochałam! Pisz szybciutko nowy rozdział! Przy okazji zapraszam do mnie!
    http://one-direction-story-of-me-life.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń