Chapter XVI

15 KOMENTARZY = NOWY ROZDZIAŁ
Okey skarby moje kochane, mam do Was wiadomość :) 
Otóż postanowiłam, że po zakończeniu tego opowiadania (spokojnie, jeszcze trochę Was tutaj pomęczę) przedstawię Wam kolejny mój pomysł (oczywiście jeśli będziecie chcieli) :) Jestem w trakcie pisania, jednak żaden rozdział nie został jeszcze opublikowany jedynie z powodu takiego, iż boję się, że z dwoma blogami się nie wyrobię.
W każdym bądź razie, przygotowałam Wam mały przedsmak tego, co będzie Was czekać :) Proszę więc o opinię, bo jeżeli się nie spodoba to nie widzę sensu w publikowaniu go :) 


*
Czy tęskniłbyś za mną, gdybym wyszła i nie wróciła? Gdybyś nie mógł mnie znaleźć wśród innych ludzi, wśród twarzy, wśród dłoni, wśród osób. Jak szybko zapomniałbyś, jaki mam kolor oczu? Jaki mam odcień włosów, jak szybko bije mi serce? Gdybyś miał mnie nie zobaczyć już nigdy, co zrobiłbyś w dzień przed?

Z południa zrywał się coraz to mocniejszy wiatr. Gęste, czarny chmury zdążyły zasłonić, już na dobre, listopadowe słońce. Jeszcze chwila, a runięcie płatków śniegu na ziemię będzie nieuniknione. 
Jednak Charlie, jak gdyby tego nie zauważając, przegryzła wewnętrzną cześć policzka, bezradnie rozkładając przy tym ręce. 
- Lepiej ci? – jej gorzki śmiech już po sekundzie wypełnił głowę chłopaka, odbijając się w niej nieznośnym echem. To wszystko nie powinno mieć miejsca. To nie tak miało być – Co się z tobą dzieje, do cholery?! 
- Charlie, to nie… 
I kiedy tylko dłoń Harrego, wolnym ruchem, podążyła w jej kierunku, ta jak poparzona odskoczyła w tył, o mały włos nie lądując na ziemi. To było dla niej zbyt wiele, ażeby po raz kolejny puszczać to płazem.
- Och, skończ pieprzyć! – warknęła chodząc w tę i z powrotem, jak gdyby tylko ta prosta czynność powstrzymywała ją od obrzucenia twarzy bruneta pięściami – To było do przewidzenia!
- Przecież… - Co przecież?! Co przecież?! Człowieku, ty się naprawdę nie kontrolujesz! Masz jakieś rozdwojenie jaźni, czy jak?! 
- To jest chore! Nie rozumiesz tego?! – Ona przez cały początkowy okres, starała się to zrozumieć! Ciebie zrozumieć! Ten gniew i zachowanie… Przez cały ten czas szukała dla ciebie usprawiedliwienia! Przez cały czas! – To wszystko, między nami! To jakiś horror! Przecież normalni ludzie czegoś takiego nie wytrzymują! Co ja gadam… Normalni ludzie przez coś takiego, nawet nie przechodzą!
- Charls…
Może daj mu się chociaż wytłumaczyć… Lepiej późno niż wcale, no nie?
Nie! Wcale nie! Najlepiej spieprzaj stąd, póki jeszcze możesz!
- Zamknij się! – i po raz pierwszy dzisiejszego dnia, tracąc nad sobą panowanie – z oczami pełnymi łez – zaczęła rozkoszować się pustym dźwiękiem dłoni uderzającej o policzek chłopaka – Po prostu się zamknij, okay? Mam już dosyć tych twoich pieprzonych kłamstw! – pomimo całej adrenaliny, jaka opanowała jej ciało, Charlie cofnęła się do tyłu, próbując jak najszybciej odepchnąć od siebie przerażenie, tym co może za chwilę nastąpić – Po co ty się w ogóle do mnie odzywasz? Przecież nie jesteśmy już razem! Czy nie tego chciałeś?! Żebym się w końcu od ciebie odpierdoliła?! To może z łaski swojej zrobiłbyś to samo dla mnie, co?!
Nie masz prawa jej winić! Ona o niczym nie wie. Zresztą… Tak jak sobie życzyłeś.
- McCartney jest niebezpieczny! – krzyknął tylko, chowając gdzieś głęboko rozgoryczenie i wściekłość, które próbowały przebić się przez jego skórę. Doskonale wiedział, że jego wybuch, jedynie ułatwi dziewczynie wybór... Oczywiście, na jego niekorzyść. 
- Tak. Masz rację – prychając, potarła swoje zmarznięte i czerwone dłonie. To aż niesamowite, że po tym wszystkim ten dupek ma jeszcze czelność tu stać – Niebezpiecznie szybko zwalnia swoich pracowników. To żeś dowalił, naprawdę.
- Ja mówię poważnie, Charlie! – Harry miał ochotę tupnąć nogą, niczym małe dziecko, widząc, że dziewiętnastolatka za nic w świecie nie ma zamiaru mu uwierzyć. No ale szczerze, czy to aż tak dziwne? – Boże, proszę wysłuchaj mnie!
- Nie tym razem, Styles – Zrób to, bo potem znowu stchórzysz! – Już nie.
I właśnie wtedy, po kilku chwilach walki z myślami – które brunet dobrze zauważył, bo sam zastygł na moment w miejscu – odwróciła się na pięcie, z całej siły zaciskając zęby. Łzy aż ją piekły, kiedy starały wydostać się na zewnątrz. Dasz radę, powtarzała sobie w myślach, nie możesz ciągle żyć przeszłością. 
- Nic o tym facecie nie wiesz – szepnął, nie kontrolując tego, że wyciągnął ręce przed siebie, jak gdyby chciał, w razie wypadku, chwycić dziewczynę.
- Och, a ty może wiesz? – Nie pękaj! Potem nie dasz już rady!
- Tak – szarpnął swoimi włosami, przerażony uczuciem bezradności, które go ogarnęło. Straciłeś ją, Styles – Tak wiem, do cholery! Wiem wszystko! Dlatego proszę, porozmawiaj ze mną! Charlie! 
To twoja szansa, mała. Skończyć to raz na zawsze. 
- Nie nudzi cię to? – jeden krok brunetki do przodu, spowodował spięcie wszystkich mięśni Harrego. On, chyba bardziej niż ona sama, zdawał sobie sprawę, że jeżeli Charlie ruszy teraz przed siebie pewna swojego wyboru, już nic jej nie zatrzyma. Nawet jego gadanie, jakiekolwiek próby wyjaśnienia, prawda. Nic. Chyba nie tak to sobie planowałeś, co nie?
- Musisz. Stamtąd. Odejść – silił się jak tylko mógł na najspokojniejszy ton na jaki było go stać, ale dziewczyna, jak gdyby chcą zrobić mu na złość, zrobiła kolejny krok w stronę niewidocznej dla nich drogi. Co praktycznie przyprawiło dwudziestolatka o kolejny zawał serca.
- Z tobą naprawdę jest coś nie tak – Chyba właśnie dlatego się dogadywaliście. Bo ty moja droga też do normalnych nie należysz.
- Kurwa, ja nie żartuję! – warknął, czując, że już dłużej z tym cackaniem się nie wytrzyma. I choć to wydawało mu się śmieszne, naprawdę miał ochotę się teraz poddać. Rzucić to wszystko i życzyć jej wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia. Po prostu, pieprzyć to co się z nią stanie… Ale przecież nie mógł… Nie potrafił – Musisz się zwolnić, do cholery!
- Zabawne! – rozpoczynając swój marsz, po raz ostatni zerknęła przez ramię na rosnącego z wściekłości Styles’a…. Ale teraz nie mogła się już poddać –  Pozwól, że powtórzę teraz twoje ulubione słowa: Nie masz nic do gadania, Harry! Twoje zdanie gówno mnie obchodzi! I nic tego nie zmieni! 
To już koniec, nie rozumiesz tego? Ona odchodzi. Pomyśl, że ona czuła się dokładnie tak samo jak ty teraz, dwa lata temu. To chyba nic miłego, prawda?
- Posłuchaj, wiem, że jesteś wściekła… - krzyknął za nią, kiedy dotarło do niego, że z tych wszystkich emocji nie potrafi się ruszyć, ale dziewczyna szybko mu przerwała. 
- Wściekła?! – Nie odwracaj się – Człowieku tego, co teraz czuję, nie da się słowami nawet opisać! – załkała, nie mogąc dłużej poradzić sobie z kilogramami wody cisnącymi się jej do oczu – Nienawidzę cię, rozumiesz?! Tak bardzo cię nienawidzę…
Chciał wierzyć, że to nie prawda. Kłamstwo jak każde inne. I na początku nawet tak było. W końcu ileż to razy już to od niej usłyszał… Ale to uczucie minęło już zaledwie po jednej sekundzie… Dotarł do niego ten jad i ból, który przez nią przemawiał. To rozgoryczenie… Cierpienie.
Przegrałeś.
- To nie prawda – słowa wydostające się z jego ust były ciche niczym szept wiatru – i dało się wyczuć, że sam w nie, nie wierzy – lecz mimo wszystko dotarły do dziewczyny w przyśpieszonym tempie... I nie wiedząc kiedy, ani w jaki sposób… Stanęła kompletnie sparaliżowana, słysząc ten sam chrapliwy głos, tuż nad uchem – Dobrze o tym wiesz.
- Brzydzę się tobą Harry – chcąc nie chcąc, jąkała się wypowiadając to zdanie. Dlaczego zawsze gdy była gotowa ruszyć do przodu, on musiał stanąć jej na drodze? – Mam w dupie twoje wyjaśnienia, rozumiesz? – tak, że nie kontrolując się kompletnie, odwróciła się przodem do zdezorientowanego i rozzłoszczonego jednocześnie bruneta, cedząc mu prosto w twarz – Kiedyś kochałam cię pomimo wszystkiego! Pomimo tego, że widziałam rzeczy, które normalnych ludzi przyprawiają o zawał. Pomimo, że przez ciebie znosiłam piekło! Wiesz, że wszyscy, których znałam kazali mi się trzymać od ciebie z daleka? Że radzili, abym uciekła gdzie pieprz rośnie, zanim będzie za późno? Wtedy wydawało mi się to śmieszne, bo nie wyobrażałam sobie bez ciebie życia. I wierz mi lub nie, ale żyłam w przekonaniu, że ty myślisz podobnie. Wiem, że byliśmy jedynie parą dzieciaków. Ale sądziłam, że „to” było naprawdę, ty i ja, że kochaliśmy się nawzajem… Ale jak widzę… ciebie to tak naprawdę gówno obchodziło. 
- Przestań… - To nie prawda! To wszystko to gówno wyssane z palca! I dobrze byś to wiedziała, gdybyś tylko mnie wysłuchała!
- Byłam dla ciebie zabawką – burknęła, pozwalając, by łzy kaskadami spływały po jej policzkach. Miała wrażenie, że zaraz spłonie z gorąca. Tego było za dużo. 
- Charlie…
- Interesującą grą na jedną noc, no dawaj, przyznaj! Tak naprawdę, nigdy nic dla ciebie nie znaczyłam – i choć chłopak wyraźnie cedził jej imię w kółko i w kółko, ona szła dalej w zapartego – Ale, powiedz... Jak to jest? Pieprzyć mojego największego wroga? 

Wiesz czego pragnę? Żeby wszystko w końcu było okej. Żebym mogła zasypiać z myślą, że jestem cholernie szczęśliwa, że już na drugi dzień znów będę mogła Go zobaczyć, przytulić, złapać za rękę i powiedzieć mu ile dla mnie znaczy. Bym mogła nosić Jego za dużą bluzę, która przesiąknięta będzie Jego zapachem. By On śmiał się ze mnie, gdy palnę jakąś głupotę, by siedząc mu na kolanach On bawił by się moimi włosami. Po prostu niech w końcu będzie przy mnie i już nigdy nie odejdzie.

15 komentarzy:

  1. Muszę przyznać, że jest to jeden z najlepszych rozdziałów jakie przeczytałam na tym blogu. Chociaż nadal czekam aż w końcu Harry jej wytłumaczy o co chodzi bo sama jestem tego cholernie ciekawa. Czekam na następny, mam nadzieję, że szybko postanowisz go dodać i że szybko uzbierasz te komentarze. ;)

    Nowy: http://all-our-life.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. boże poryczałam sie zajebisty blog a jak będziesz pisać następne opowiadanie to z chęcią je przeczytam :**

    OdpowiedzUsuń
  3. Już nie mogę się doczekac nn XD

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny zwiastun ;) Jestem ciekawe tego opowiadania :*

    OdpowiedzUsuń
  5. rozdział wspaniały jak zawsze!
    a zwiastun powiem szczerze że mnie zaciekawił.
    z chęcią będę czytac takie ff x

    OdpowiedzUsuń
  6. zwiastun i rozdział idealne *-*

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozdział byl świetny, rozumiem Charlie i jej wybuchowość, ale coś czuję że tym razem nie wyjdzie jej to na dobre:). Naprawdę zazdroszczę Ci talentu. Nowe opowiadanie zapowiada się świetnie i mam nadzieję że zaczniesz je publikować.
    Nie mogę się doczekać następnej notki, i mimo że nie zawsze komentuję to czytam i jestem fanką twojego ff:)

    OdpowiedzUsuń
  8. nie mogę się doczekać nastopnego rozdziału :*

    OdpowiedzUsuń
  9. najlepszy blog

    OdpowiedzUsuń
  10. O kurwa ale tutaj jest emocji!!!! *.* Woooooooooooow. Po prostu czegoś takiego się nie spodziewałam. Aż sama miałam ochotę czymś rzucić! Boże czemu Styles jej nie powie prawdy! Nie krzyknie jest prosto w twarz, że ją kocha? Czemu!? BO JEST FACETEM, A TO RÓWNA SIĘ IDIOTĄ! Sorki nie mogłam się powstrzymać ;p
    Szkoda mi Charlie. Widać jak jej cholernie Ciężko to wszystko znieść... A teraz jeszcze Hazza jej to wszystko utrudnia.. Mam nadzieje, że nareszcie Harry powie jej prawdę, albo chociaż jakąś część tej prawdy... No kurwa!
    Przepraszam Cię za beznadziejność tego komentarza, ale po prostu nie mam weny na komentowanie ostatnio.. Rozdział jest cudowny i czekam na nexta!!!
    Trzymaj się kochana :) xx

    OdpowiedzUsuń
  11. Jednym słowem ... Zajebiste. To opowiadanie wywiera na mnie ogromne emocje, od początku. Co prawda zaczęłam je czytać dopiero od dzisiaj i teraz będę je czytać regularnie, bo bardzo mi się podoba. Nie będę Ci nadmiernie słodzić , bomoim zdaniem robisz troszke za dużo retrospekcji , ale oczywiście to Twoje opowiadanie, a ja nie mam tu nic do gadania, więc no. :) ale ogólnie bardzo mi się podoba i życzę powodzenia :) P.S żebyś nie odebrała źle tej krytyki, bo ja nie mam do Ciebie pretensji ani nie chę Cię obrazić , tylko szczerze wyrażam swoje zdanie i mam nadzieję, że każda konstruktywna krytyka/podpowiedź, jest z Twojej strony mile widziana. Ogólnie bardzo fajne opowidanko :) pozdrawiam! Anonimimek :D

    OdpowiedzUsuń
  12. czytam w autobusie w drodze do szkoły i prawie rycze a ludzie się tak dziwnie na mnie patrzą ale rozdział i zwiastun sa mega :))

    OdpowiedzUsuń
  13. oczywiście że będziemy czytać następnego twojego bloga xoxoxoxo

    OdpowiedzUsuń
  14. Po pierwsze - zaczyna się litania moich przeprosin, ale uwierz, że naprawdę ciężko mi było dotrzeć tutaj i skomentować. Przeczytałam to już kilka dni temu, ale kurde, nawet nie wiesz, jak bardzo blogspot mi wariował. Wczoraj jakimś cudem dostałam się na Fix Your Heart - po półgodzinnym odświeżaniu strony - tylko po to, aby dodać i znowu nie móc zobaczyć żadnego bloga. Ale jestem!
    I to zachwycona!
    Jezu, jesteś jedną z niewielu osób, która tak świetnie umie opisywać emocje bohaterów. Aż czuję tę desperację Harry'ego, tajemnicę, którą w sobie trzyma i walkę lepszej i gorszej strony jego charakteru... A pomiędzy nimi jest Charlie, A ON JĄ KOCHA I JA DOSKONALE O TYM WIEM I NIKT MI NIE WMÓWI,ŻE JEST INACZEJ, KURDE. Coś niesamowitego, wyglądają, jakby mieli się pobić i rzucić na siebie jednocześnie. I te retrospekcje... agresja Harry'ego aż się wylewa z ekranu, ale Boże, jaką on ma słabość do tej dziewczyny! Coś niesamowitego! Z każdym kolejnym rozdziałem udowadniasz mi i jednocześnie utwierdzasz w przekonaniu, że jesteś naprawdę dobra w tym, co robisz. Każdy czytam z przyjemnością i chcę więcej i więcej. Jestem ciekawa dosłownie wszystkiego - czy się zejdą, czy Harry zdradzi WSZYSTKIM tę swoją tajemnicę i czy spróbuje jakoś usunąć z życia Charlotte jej szefa - totalną gnidę, moim zdaniem. Dodałabym ten komentarz podwójnie, żeby móc przeczytać następną część, Jezu! :) xx

    OdpowiedzUsuń
  15. A i jeszcze jedno - z przyjemnością przeczytam każde kolejne opowiadanie Twojego autorstwa, kochanie!

    OdpowiedzUsuń